Z samego rana pojechałem na trening, miałem dziwne przeczucie, że dziś się coś zdarzy. Ubrałem się, zjadłem śniadanie, Lisa spała, nie budziłem jej. Napisałem karteczkę i pojechałem. Na treningu opierdaling jak zawsze. Nikt dziś nie słuchał trenera. Ganialiśmy się, chowaliśmy buta. Jak to my.
♥ ~ Lisa ~ ♥
Mój brzuch był coraz większy, ale cóż się dziwić, jak był to już siódmy miesiąc. Razem z Nico przygotowywaliśmy sobie śniadanie. Po jego zjedzeniu chłopiec poszedł do salonu, a ja postanowiłam ogarnąć kuchnię. Gdy już skończyłam zadzwonił dzwonek do drzwi. Mały poszedł otworzyć.
- Mamo wujek przyszedł - podszedł do mnie
- Jaki wujek przecież... - nie dokończyłam poczułam mocne uderzenie w brzuch a później rozbijający się wazon na mojej szyi. Upadam na podłogę, przed moimi oczami pojawiła się ciemność. Ostatnie słowa jakie zdążyłam usłyszeć brzmiały.
- Mamo, boje się!...
Reszty już nie pamiętam...
♥ ~ Mario ~ ♥
Wróciłem do domu, drzwi były otwarte. Zamarłem, gdy wszedłem do salonu. Wyciągnąłem z kieszeni telefon i zadzwoniłem po pogotowie. Po pięciu minutach przyjechali, od razu zabrali ją do szpitala.
- Gdzie jest Nico?! , przepraszam Sebastian widziałeś Nico? - spytałem sąsiada
- Mario, zdaje mi się że ktoś go porwał. Przykro mi... Zeznałem już co widziałem na policji
- tylko nie to - złapałem się za głowę - Okey, dzięki stary.
Pojechałem do szpitala, Lisa już się przebudziła. Zanim wszedłem do niej. Do swojego gabinetu zawołał mnie jej lekarz.
- Panie doktorze co z nią?
- Pani Lisa jest w bardzo ciężkim stanie. Ciąża jest zagrożona, da się ją uratować, ale nie może się w ogóle denerwować inaczej straci dziecko.
- Dobrze dziękuje.
Zapukałem delikatnie do jej drzwi i wszedłem do środka. Usiadłem obok jej łóżka i mocno chwyciłem jej dłoń.
- Gdzie Nico? - spytała słabym głosem
Nie wiedziałem co powiedzieć. Musiałem skłamać, żeby ocalić nasze drugie dziecko. Policja już go szuka, więc na pewno niedługo się znajdzie, sam zacznę go szukać.
- U moich rodziców
- Przytulisz mnie?
- Oczywiście kochanie. - zbliżyłem się i mocno przytuliłem. Nie chciałem jej puszczać, więc tego nie zrobiłem.
Siedziałem u niej do wieczora, pojechałem do domu by coś zjeść i zadzwoniłem na policję czy coś wiadomo. Nie przespałem całej nocy, martwiłem się o mojego synka....
_____________________________________
Mamy 33 ohoho nie wierzę że już ten xd :D .
Sandra paczaj jaki sexxii Marco <3 :D
piątek, 21 czerwca 2013
czwartek, 20 czerwca 2013
Rozdział 32: " Moja Nina "
Byliśmy tak zmęczeni, że nawet promienie słońca wpadającego do naszego pokoju nie potrafiły nas obudzić. Około 10, usłyszałam otwieranie się drzwi. Trochę się przeraziłam, ponieważ Mario spał, a nikt inny nie mógł wejść do pokoju.
* Pewnie sprzątaczka * - pomyślałam i starałam się znów zasnąć
- WSTAAAJEMYY! - krzyknął Reus
- Pojebało was! - krzyknął Mario zrywając się z łóżka
- No co, już późno - dodał Mo
- To mamy przerąbane - szepnęłam Mario do ucha
- Na ucho w towarzystwie, nie ładnie.
- a tak w ogóle skąd mieliście klucz?
- Ma się te uroki - uśmiechnął się przebiegle Leitner
Mario posłał lodowate spojrzenie chłopakom, po czym niechętnie wstał. Poszedł do łazienki i wziął prysznic, ja natomiast w tym czasie uszykowałam sobie rzeczy i czekałam aż chłopak zwolni pomieszczenie. Po dziesięciu minutach wyszedł, wzięłam wcześniej uszykowane rzeczy i ruszyłam do środka. Strumienie zimnej wody leciały po moim ciele. Po odświeżeniu się poszliśmy na śniadanie, a później na plaże. Mario wynajął dla nas jacht. W końcu mogliśmy pobyć trochę we dwoje. Cały dzień spędziliśmy na opalaniu się i kąpaniu. Wieczorem gdy wracaliśmy do domu, poszliśmy się przejść na romantyczny spacer. Było wspaniale...
♥ ~ Tydzień później...~ ♥
Byliśmy już w domu, całe wakacje musieliśmy znosić upierdliwego Moritza i Reusa. Ale w końcu do się skończyło, wróciliśmy do codzienności. Dziś mieliśmy wizytę u ginekologa, Mario obiecał, że pójdzie ze mną, nie mógł się doczekać, aż dowie się jaka będzie płeć naszego bąbla. Dochodziła 13, Nico był u Leona i Sam, którzy zabrali go na mały wypad do wesołego miasteczka. Razem z mężem wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do kliniki ginekologicznej. Siedzieliśmy na poczekalni i czekaliśmy na moją kolej. W końcu nadszedł nasz czas, chwyciłam go za rękę i pociągnęłam za sobą. Położyłam się na kozetce wskazanej przez lekarza i podniosłam koszulkę. Pani Hermann zabrała się do badania, posmarowała przezroczystym żelem urządzenie i zaczęła jeździć po moim brzuchu.
- Gratulacje, będą mieli państwo córeczkę. O proszę spojrzeć tutaj, to serduszko, a to rączki...
- A z ciążą wszystko w porządku?
- Jak najbardziej, tylko musi się pani nie przemęczać..
- Tak wiem.
Chwilę jeszcze porozmawialiśmy z lekarką i wyszliśmy z gabinetu. Skierowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy do domu.
- Nie wierzę, że w końcu będę miał córeczkę - uśmiechnął się
- Też się cieszę - uśmiechnęłam się
Gdy dojechaliśmy zaczęłam robić obiad, Mario w tym czasie pojechał po Nico. Chwilę później byli już z powrotem.
- Nico będziesz miał siostrzyczkę
- Wolałem braciszka
- Ale misiu, siostrzyczki też są fajne.
- No wiem - wyszczerzył się
- Siadajcie do obiadu
- mm pyszności - uśmiechnął się Mario
Zjedliśmy razem, później Nico poszedł do siebie, a my położyliśmy się w sypialni i oglądaliśmy film.
♥ ~ Mario ~ ♥
- Moja Nina - pocałowałem jej brzuszek
- Nasza - zaśmiała się
- Oj no wiem - przyłożyłem rękę
- Ałł - skrzywiła się
- Kopnęła ?
- mhm, poczułeś? - uśmiechnęła się
- Tak! - powiedziałem z bananem na buzi.
- chyba będzie piłkarką, Nico tak nie kopał - zaśmiała się
- Już się boje, jak będę jej wielbicieli musiał odganiać - zaśmiałem się
- Oj jeszcze czas - uśmiechnęła się
- Nawet się nie obejrzymy zobaczysz - pocałowałem ją.
______________________________________________
Niedługo będzie się działo :d . Już informuję xd
* Pewnie sprzątaczka * - pomyślałam i starałam się znów zasnąć
- WSTAAAJEMYY! - krzyknął Reus
- Pojebało was! - krzyknął Mario zrywając się z łóżka
- No co, już późno - dodał Mo
- To mamy przerąbane - szepnęłam Mario do ucha
- Na ucho w towarzystwie, nie ładnie.
- a tak w ogóle skąd mieliście klucz?
- Ma się te uroki - uśmiechnął się przebiegle Leitner
Mario posłał lodowate spojrzenie chłopakom, po czym niechętnie wstał. Poszedł do łazienki i wziął prysznic, ja natomiast w tym czasie uszykowałam sobie rzeczy i czekałam aż chłopak zwolni pomieszczenie. Po dziesięciu minutach wyszedł, wzięłam wcześniej uszykowane rzeczy i ruszyłam do środka. Strumienie zimnej wody leciały po moim ciele. Po odświeżeniu się poszliśmy na śniadanie, a później na plaże. Mario wynajął dla nas jacht. W końcu mogliśmy pobyć trochę we dwoje. Cały dzień spędziliśmy na opalaniu się i kąpaniu. Wieczorem gdy wracaliśmy do domu, poszliśmy się przejść na romantyczny spacer. Było wspaniale...
♥ ~ Tydzień później...~ ♥
Byliśmy już w domu, całe wakacje musieliśmy znosić upierdliwego Moritza i Reusa. Ale w końcu do się skończyło, wróciliśmy do codzienności. Dziś mieliśmy wizytę u ginekologa, Mario obiecał, że pójdzie ze mną, nie mógł się doczekać, aż dowie się jaka będzie płeć naszego bąbla. Dochodziła 13, Nico był u Leona i Sam, którzy zabrali go na mały wypad do wesołego miasteczka. Razem z mężem wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do kliniki ginekologicznej. Siedzieliśmy na poczekalni i czekaliśmy na moją kolej. W końcu nadszedł nasz czas, chwyciłam go za rękę i pociągnęłam za sobą. Położyłam się na kozetce wskazanej przez lekarza i podniosłam koszulkę. Pani Hermann zabrała się do badania, posmarowała przezroczystym żelem urządzenie i zaczęła jeździć po moim brzuchu.
- Gratulacje, będą mieli państwo córeczkę. O proszę spojrzeć tutaj, to serduszko, a to rączki...
- A z ciążą wszystko w porządku?
- Jak najbardziej, tylko musi się pani nie przemęczać..
- Tak wiem.
Chwilę jeszcze porozmawialiśmy z lekarką i wyszliśmy z gabinetu. Skierowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy do domu.
- Nie wierzę, że w końcu będę miał córeczkę - uśmiechnął się
- Też się cieszę - uśmiechnęłam się
Gdy dojechaliśmy zaczęłam robić obiad, Mario w tym czasie pojechał po Nico. Chwilę później byli już z powrotem.
- Nico będziesz miał siostrzyczkę
- Wolałem braciszka
- Ale misiu, siostrzyczki też są fajne.
- No wiem - wyszczerzył się
- Siadajcie do obiadu
- mm pyszności - uśmiechnął się Mario
Zjedliśmy razem, później Nico poszedł do siebie, a my położyliśmy się w sypialni i oglądaliśmy film.
♥ ~ Mario ~ ♥
- Moja Nina - pocałowałem jej brzuszek
- Nasza - zaśmiała się
- Oj no wiem - przyłożyłem rękę
- Ałł - skrzywiła się
- Kopnęła ?
- mhm, poczułeś? - uśmiechnęła się
- Tak! - powiedziałem z bananem na buzi.
- chyba będzie piłkarką, Nico tak nie kopał - zaśmiała się
- Już się boje, jak będę jej wielbicieli musiał odganiać - zaśmiałem się
- Oj jeszcze czas - uśmiechnęła się
- Nawet się nie obejrzymy zobaczysz - pocałowałem ją.
______________________________________________
Niedługo będzie się działo :d . Już informuję xd
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Rozdział 31 " Dziękujemy wam... "
Dziś mieliśmy lecieć w podróż poślubną. Rodzice obiecali nam, że zajmą się Nicolasem byśmy mogli spędzić ten tydzień tylko we dwójkę. Pakowanie zajęło mi niecałą godzinę. Wolny czas mieliśmy spędzić w Hiszpanii. Dochodziła już godzina 13, rodzice Mario właśnie przyjechali po małego.
- Hej dzieciaki - uśmiechnęła się mama
- Cześć mamo - pocałowałam ją w policzek - hej tato
- Cześć!
- Gdzie mój maleńki szkrab? - uśmiechnęła się
- Bawi się w swoim pokoju - powiedział Mario - Dziękujemy wam za opiekę nad nim
- Nie ma za co, przecież to nasz kochany wnuczek - uśmiechnął się ojciec.
- Dobra lećcie bo się spóźnicie! Miłych wakacji i bezpiecznej podróży - mama przytuliła nas mocno i pocałowała w policzek
- Nico! chodź się pożegnać z tatą i mamą! - krzyknął Mario
Mały przybiegł od razu, chłopak wziął go na ręce i ucałował w głowę.
- Słuchaj się babci i dziadka dobra? - spojrzał na niego
- Tak jest tato! - uśmiechnął się
- Kocham cię maleńki - pocałowałam go i mocno przytuliłam.
Wzięliśmy swoje walizki i wsiedliśmy do samochodu, Mario odpalił samochód i ruszyliśmy w stronę lotniska. Po trzydziestu minutach byliśmy już na miejscu, przeszliśmy odprawę i siedzieliśmy już w samolocie. Mario usiadł pod oknem, a ja obok niego. Byłam zmęczona, więc oparłam głowę o jego ramię i zasnęłam.
♥ ~ Mario ~ ♥
Lecieliśmy do Hiszpanii w ramach naszej podróży poślubnej. Mieliśmy tam spędzić cały tydzień we dwójkę. W samolocie Lisa zasnęła, ja natomiast siedziałem i słuchałem muzyki. Spoglądałem sobie przez okno. Po pięciu godzinach lotu dolecieliśmy.
- Kochanie, jesteśmy - ucałowałem ją lekko
- Mhm - przetarła swoje oczy
Odebraliśmy nasze walizki i taksówką udaliśmy się do hotelu, w którym mieliśmy spędzić tydzień. Po godzince dojechaliśmy. Wynająłem pokój w pięciogwiazdkowym hotelu. Rozpakowaliśmy się i od razu wyszliśmy na miasto. Nie chcieliśmy marnować czasu, a zwłaszcza, że nie byliśmy mocno zmęczeni. Gdy szliśmy po plaży, zauważyliśmy dwie znane nam osoby. Szli w naszą stronę z głupkowatym uśmieszkiem.
- Reus?, Leitner? co wy tutaj robicie? - spytałem zdziwiony
- Przylecieliśmy was pilnować - zaśmiał się Mo
- Ale my jesteśmy dorośli - uśmiechnęła się Lisa
- No wiesz dostaliśmy rozkaz od twojego braciszka - zaśmiał się Marco
- Zabiję go! - syknęła
- To mamy przejebane - szepnąłem mojej żonie do ucha i razem się zaśmialiśmy
- To co robimy? - spytał Reus przecierając dłonie
- My idziemy dalej, a wy spadacie - pokazałem im język i ruszyliśmy w dalszą drogę.
Mieliśmy szczęście bo chłopcy ruszyli w własną stronę. Około 20 wróciliśmy do hotelu, zadzwoniłem jeszcze do rodziców by dowiedzieć się, jak zachowywał się Nicolas. Mama wytłumaczyła mi, że cały dzień spędził na bawieniu się z tatą. Poszedłem się wykąpać i położyłem się koło Lisy.
- Już nie mogę się doczekać - uśmiechnąłem się głaszcząc jej brzuch.
- Też nie - uśmiechnęła się - chciałabym, żeby była dziewczynka
- Nawet jeśli będzie chłopiec będzie moim trzecim oczkiem w głowie - pocałowałem ją
- Nie wytrzymam z trzema piłkarzami w domu - zaśmiała się
- Skąd wiesz, że któryś z nich będzie piłkarzem - spojrzałem na nią
- Nico już zaczyna cały dzień kopać piłkę - uśmiechnęła się - a tak w ogóle to ono już kopie
- mhm - uśmiechnąłem się - aa poczułem
- Kocham cię!
- Ja ciebie też.
- Spij już, zmęczona jesteś widzę - pocałowałem ją w głowę - Dobranoc
- Dobranoc
______________________________________________________
Dodałam specjalnie dla Moniki proszę :d . Wiem, że wolałabyś na blogu o Zuzie, ale miałam pomysł akurat tutaj ;3 .
- Hej dzieciaki - uśmiechnęła się mama
- Cześć mamo - pocałowałam ją w policzek - hej tato
- Cześć!
- Gdzie mój maleńki szkrab? - uśmiechnęła się
- Bawi się w swoim pokoju - powiedział Mario - Dziękujemy wam za opiekę nad nim
- Nie ma za co, przecież to nasz kochany wnuczek - uśmiechnął się ojciec.
- Dobra lećcie bo się spóźnicie! Miłych wakacji i bezpiecznej podróży - mama przytuliła nas mocno i pocałowała w policzek
- Nico! chodź się pożegnać z tatą i mamą! - krzyknął Mario
Mały przybiegł od razu, chłopak wziął go na ręce i ucałował w głowę.
- Słuchaj się babci i dziadka dobra? - spojrzał na niego
- Tak jest tato! - uśmiechnął się
- Kocham cię maleńki - pocałowałam go i mocno przytuliłam.
Wzięliśmy swoje walizki i wsiedliśmy do samochodu, Mario odpalił samochód i ruszyliśmy w stronę lotniska. Po trzydziestu minutach byliśmy już na miejscu, przeszliśmy odprawę i siedzieliśmy już w samolocie. Mario usiadł pod oknem, a ja obok niego. Byłam zmęczona, więc oparłam głowę o jego ramię i zasnęłam.
♥ ~ Mario ~ ♥
Lecieliśmy do Hiszpanii w ramach naszej podróży poślubnej. Mieliśmy tam spędzić cały tydzień we dwójkę. W samolocie Lisa zasnęła, ja natomiast siedziałem i słuchałem muzyki. Spoglądałem sobie przez okno. Po pięciu godzinach lotu dolecieliśmy.
- Kochanie, jesteśmy - ucałowałem ją lekko
- Mhm - przetarła swoje oczy
Odebraliśmy nasze walizki i taksówką udaliśmy się do hotelu, w którym mieliśmy spędzić tydzień. Po godzince dojechaliśmy. Wynająłem pokój w pięciogwiazdkowym hotelu. Rozpakowaliśmy się i od razu wyszliśmy na miasto. Nie chcieliśmy marnować czasu, a zwłaszcza, że nie byliśmy mocno zmęczeni. Gdy szliśmy po plaży, zauważyliśmy dwie znane nam osoby. Szli w naszą stronę z głupkowatym uśmieszkiem.
- Reus?, Leitner? co wy tutaj robicie? - spytałem zdziwiony
- Przylecieliśmy was pilnować - zaśmiał się Mo
- Ale my jesteśmy dorośli - uśmiechnęła się Lisa
- No wiesz dostaliśmy rozkaz od twojego braciszka - zaśmiał się Marco
- Zabiję go! - syknęła
- To mamy przejebane - szepnąłem mojej żonie do ucha i razem się zaśmialiśmy
- To co robimy? - spytał Reus przecierając dłonie
- My idziemy dalej, a wy spadacie - pokazałem im język i ruszyliśmy w dalszą drogę.
Mieliśmy szczęście bo chłopcy ruszyli w własną stronę. Około 20 wróciliśmy do hotelu, zadzwoniłem jeszcze do rodziców by dowiedzieć się, jak zachowywał się Nicolas. Mama wytłumaczyła mi, że cały dzień spędził na bawieniu się z tatą. Poszedłem się wykąpać i położyłem się koło Lisy.
- Już nie mogę się doczekać - uśmiechnąłem się głaszcząc jej brzuch.
- Też nie - uśmiechnęła się - chciałabym, żeby była dziewczynka
- Nawet jeśli będzie chłopiec będzie moim trzecim oczkiem w głowie - pocałowałem ją
- Nie wytrzymam z trzema piłkarzami w domu - zaśmiała się
- Skąd wiesz, że któryś z nich będzie piłkarzem - spojrzałem na nią
- Nico już zaczyna cały dzień kopać piłkę - uśmiechnęła się - a tak w ogóle to ono już kopie
- mhm - uśmiechnąłem się - aa poczułem
- Kocham cię!
- Ja ciebie też.
- Spij już, zmęczona jesteś widzę - pocałowałem ją w głowę - Dobranoc
- Dobranoc
______________________________________________________
Dodałam specjalnie dla Moniki proszę :d . Wiem, że wolałabyś na blogu o Zuzie, ale miałam pomysł akurat tutaj ;3 .
sobota, 15 czerwca 2013
Rozdział 30: " Ja Mario... "
To właśnie dziś ten najważniejszy dzień w naszym życiu, od samego rana chodziłem zdenerwowany, nie wiem dlaczego. Miałem jakieś przeczucie, że ktoś może go zepsuć więc poinformowałem wszystkich gości by wzięli ze sobą zaproszenia i wynająłem ochroniarzy. Tak wiem, że tak nie wypada na weselach, ale moja intuicja dawała o sobie znak. Lisa i reszta zaproszonych nie miała nic przeciwko, zrozumiała mnie, że chce żeby ten dzień był jednym z najwspanialszych. Ja przygotowywałem się w domu rodzinnym, jak nastała tradycja, Lisa zaś była u nas. Gubiłem tego dnia wszystko, nie mogłem znaleźć marynarki, później obrączek a na koniec jeszcze bukiet gdzieś zapodziałem. Na szczęście w domu była mama.
- Mamo! gdzie moja marynarka!?
- W salonie synku!
- Ale tu jej nie ma!
- Jak nie, przecież wisi - zaśmiała się - nie denerwuj się tak, wszystko będzie cacy!
- Wiem, ale chce by Lis zapamiętała ten dzień na zawsze - uśmiechnąłem się
- Mario! zapamięta, takie dni zapamiętuje się chociaż były by najgorszymi w życiu.
- Dziękuje - znów posłałem jej uśmiech - to czas ruszać!
Przed wyjściem upewniłem się czy wszystko wziąłem. Obrączki, bukiet. Wszystko na swoim miejscu. Wsiadłem do białej limuzyny, która była udekorowana niebieskimi i białymi różami. Kierowca ruszył, a ja zacząłem się denerwować coraz bardziej. Wiedziałem, że w końcu będę miał ją dla siebie. W końcu można będzie powiedzieć na nią " Pani Gotze "
♥ ~ Lisa ~ ♥
Wesele miało być naszym najpiękniejszym dniem i takim będzie. Właśnie dziś zostanę tą jedyną Panią Gotze, może nie jedyną, ponieważ jak się urodzi córeczka to będą dwie. Z rana przyjechały do mnie dziewczyny. Każda miała ze sobą swoje rzeczy. Były druhnami, więc każda z nich miała taką samą sukienkę. Wzięłam kąpiel, a w tym czasie dziewczyny pojechały odebrać suknię. Ewa z Agatą miały na pomyśle, że Sara i Oliwka będą sypać przede mną kwiatki. Zgodziłam się od razu. Gdy wszystko było już gotowe do ubrania się. Dziewczyny przebrały się w te sukienki. Sarcia i Oliwka w te, a na koniec zostałam ja. An pomogła mi założyć tą suknię ślubną. Makijażystka i fryzjerka zrobiły jeszcze ostatnie poprawki i byłyśmy już gotowe.
- Obróć się - uśmiechnęła się Ewa
- Wyglądasz jak księżniczka - dodała An
- Dzięki, wy też ślicznie wyglądacie, a wy małe szkraby jak królewny - uśmiechnęłam się
- Mam nadzieję, że kiedyś też tak będę wyglądać - zaśmiała się Samanta
- Sami, Leo po za tobą świata nie widzi - uśmiechnęła się Aga - zobaczysz już niedługo - poruszała znacząco brwiami.
- To teraz tylko wyczekiwać - powiedziała Laura z uśmieszkiem
- Stresik? - zaśmiała się Jenny
- Leciutki - odwzajemniłam gest - ale wszyscy mówią, że to normalne
- a co, wiesz jak ja się stresowałam, a Kuba jejku, prawie zemdlał - zaśmiała się Agata
- haha pamiętam. U mnie Łukasz był bardziej zdenerwowany ślubem Kuby i Agi niż swoim - dodała Ewa.
W końcu usłyszałyśmy dźwięk silnika. Mario wszedł do środka i przywitał się ze mną. Podał mi bukiet i ruszyliśmy w stronę kościoła.
♥ ~ Mario ~ ♥
Lisa wyglądała przepięknie, jak jakaś księżniczka, królowa. Znaczy była już królową - mojego serca. Otworzyłem jej drzwi do samochodu i pomogłem jej wsiąść. Usiadłem obok niej i przyglądałem jej się, nie mogłem się napatrzeć.
- Brudna jestem?
- Nie! nigdy!
- To czemu tak się przyglądasz?
- Bo jesteś najpiękniejszą kobietą na całym świecie i wszechświecie!
- przesadzasz - zaśmiała się
- A widziałaś siebie w lustrze, wyglądasz jak księżniczka, moja księżniczka - pocałowałem ją w policzek
- Jeśli tak to jesteś moim księciem z bajki - uśmiechnęła się
- Mi pasuje - zaśmiałem się
W końcu dotarliśmy pod kaplicę, weszliśmy do środka. Ceremonia się zaczęła, nasi rodzice zaczęli płakać. W końcu nadszedł czas na najważniejszy moment. Staliśmy na środku, wpatrując się sobie w oczy i uśmiechając do siebie.
- Ja Lisa, biorę ciebie Mario za męża i ślubuje ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci w imię Ojca i Syna i Ducha świętego Amen. - powiedziała ze łzami w oczach nadal się uśmiechając i założyła mi na palec obrączkę .
- Ja Mario biorę ciebie Liso za żonę i ślubuje ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci w imię Ojca i Syna i Ducha świętego Amen. - założyłem obrączkę na jej palec i posłałem jej uśmiech
- Ogłaszam was mężem i żoną. Możecie się pocałować...
Delikatnie pocałowałem jej usta. Ceremonia się zakończyła. Jako ostatni wychodziliśmy z kościoła. Przed wejściem obrzucono nas ryżem, płatkami róż. W końcu pojechaliśmy do sali w której miała się odbyć dalsza część wesela. Wziąłem Lisę na ręce i przeprowadziłem przez próg drzwi. Muzyka zaczęła grać, goście złożyli nam życzenia, odśpiewali sto lat i rzuciliśmy kieliszki za siebie. Zjedliśmy obiad i nadszedł czas na pierwszy taniec. Wziąłem moją żonę i udałem się na środek sali. Po sali rozszedł się dźwięk piosenki. Objąłem ją w pasie i zacząłem tańczyć. Oparłem swoje czoło o jej i patrzyłem głęboko w oczy.
♥ ~ Lisa ~ ♥
Byłam najszczęśliwszą kobietą na świecie. Od dziś Mario był tylko mój. Przeżyliśmy razem dużo tych złych jak i tych dobrych chwil. Serce moje należało do niego, Nicolasa i małego brzdąca w moim brzuchu. Wesele było przepiękne, nie usiedliśmy prawie w ogóle. Cały czas bawiliśmy się, w końcu podszedł do mnie mój kochany brat.
- Nie sądziłem, że moja młodsza, kochana siostrzyczka ożeni się przede mną. I będzie miała do tego dwójkę dzieci. Ty nigdy nienawidziłaś dzieci. Pamiętam doskonale - uśmiechnął się
- No widzisz braciszku, ludzie się zmieniają jedni na lepsze drudzy na gorsze. Ale to wszystko dzięki osobą, które cię otaczają.
- Wiem mała.
- Leoś!
- No co jest?
- Kochasz Samantę?
- Oczywiście, nie był bym z nią gdybym jej nie kochał. I dziękuje ci za to, że nas poznałaś - uśmiechnął się
- To na co ty czekać brat, ona cię kocha. Jedziesz po pierścionek i pytasz!
- Ale ona się nie zgodzi!
- Człowieku, dzisiaj nam sama powiedziała, że chciałaby już się ożenić.
- Naprawdę?
- Tak, nie czekaj za długo, możesz ją kiedyś jeszcze stracić, a tego byś chyba nie chciał. I nie życzę ci tego
- Załatwię to jak najszybciej! Dzięki - posłał mi uśmiech
- Odbijany! - krzyknął Reus i porwał mnie do tańca - Jak się bawi panna młoda
- Wspaniale Marco, a pan ? - zaśmiałam się
- Zajebiście!. - odwzajemnił gest
- A gdzie twoja dziewczyna?
- Moritz mi ją porwał do tańca więc przyszedłem po panią Gotze - uśmiechnął się
- Oj biedaku ty! - zaśmiałam się
- No widzisz jaki blondyn biedny - oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
Czas mijał, wesele się rozkręcało. Nadszedł czas na rzucanie bukietu i krawatu. Zasłonili mi oczy chusteczką, dziewczyny zrobiły kółko wokół mnie i zaczęłyśmy się okręcać. One w lewo ja w prawo. W końcu muzyka ustała, rzuciłam za siebie i ściągnęłam chustę. Bukiet złapała Anka. Uśmiechnęłam się do niej i nadszedł czas na chłopaków. Krawat wywalczył Felix. Zrobiliśmy wielkie koło na całą salę, a nowa para młoda musiała zatańczyć pierwszy taniec. Nie obyło się bez gorzko, na co Felix zareagował namiętnym pocałunkiem swoją ukochaną. Później był tort i dalsza zabawa. Był to najpiękniejszy dzień w moim życiu. Razem z Mario udaliśmy się do pięciogwiazdkowego hotelu w celu odpoczęcia. Tam poczęstowano nas butelką szampana bezalkoholowego ze względu na moją ciążę i różnymi smakołykami ...
________________________________________________
Uhuhuhu :D 30 :D . Nie umiem opisywać wesel więc nie dziwcie się czemu takie głupstwo się tutaj znalazło xd.
- Mamo! gdzie moja marynarka!?
- W salonie synku!
- Ale tu jej nie ma!
- Jak nie, przecież wisi - zaśmiała się - nie denerwuj się tak, wszystko będzie cacy!
- Wiem, ale chce by Lis zapamiętała ten dzień na zawsze - uśmiechnąłem się
- Mario! zapamięta, takie dni zapamiętuje się chociaż były by najgorszymi w życiu.
- Dziękuje - znów posłałem jej uśmiech - to czas ruszać!
Przed wyjściem upewniłem się czy wszystko wziąłem. Obrączki, bukiet. Wszystko na swoim miejscu. Wsiadłem do białej limuzyny, która była udekorowana niebieskimi i białymi różami. Kierowca ruszył, a ja zacząłem się denerwować coraz bardziej. Wiedziałem, że w końcu będę miał ją dla siebie. W końcu można będzie powiedzieć na nią " Pani Gotze "
♥ ~ Lisa ~ ♥
Wesele miało być naszym najpiękniejszym dniem i takim będzie. Właśnie dziś zostanę tą jedyną Panią Gotze, może nie jedyną, ponieważ jak się urodzi córeczka to będą dwie. Z rana przyjechały do mnie dziewczyny. Każda miała ze sobą swoje rzeczy. Były druhnami, więc każda z nich miała taką samą sukienkę. Wzięłam kąpiel, a w tym czasie dziewczyny pojechały odebrać suknię. Ewa z Agatą miały na pomyśle, że Sara i Oliwka będą sypać przede mną kwiatki. Zgodziłam się od razu. Gdy wszystko było już gotowe do ubrania się. Dziewczyny przebrały się w te sukienki. Sarcia i Oliwka w te, a na koniec zostałam ja. An pomogła mi założyć tą suknię ślubną. Makijażystka i fryzjerka zrobiły jeszcze ostatnie poprawki i byłyśmy już gotowe.
- Obróć się - uśmiechnęła się Ewa
- Wyglądasz jak księżniczka - dodała An
- Dzięki, wy też ślicznie wyglądacie, a wy małe szkraby jak królewny - uśmiechnęłam się
- Mam nadzieję, że kiedyś też tak będę wyglądać - zaśmiała się Samanta
- Sami, Leo po za tobą świata nie widzi - uśmiechnęła się Aga - zobaczysz już niedługo - poruszała znacząco brwiami.
- To teraz tylko wyczekiwać - powiedziała Laura z uśmieszkiem
- Stresik? - zaśmiała się Jenny
- Leciutki - odwzajemniłam gest - ale wszyscy mówią, że to normalne
- a co, wiesz jak ja się stresowałam, a Kuba jejku, prawie zemdlał - zaśmiała się Agata
- haha pamiętam. U mnie Łukasz był bardziej zdenerwowany ślubem Kuby i Agi niż swoim - dodała Ewa.
W końcu usłyszałyśmy dźwięk silnika. Mario wszedł do środka i przywitał się ze mną. Podał mi bukiet i ruszyliśmy w stronę kościoła.
♥ ~ Mario ~ ♥
Lisa wyglądała przepięknie, jak jakaś księżniczka, królowa. Znaczy była już królową - mojego serca. Otworzyłem jej drzwi do samochodu i pomogłem jej wsiąść. Usiadłem obok niej i przyglądałem jej się, nie mogłem się napatrzeć.
- Brudna jestem?
- Nie! nigdy!
- To czemu tak się przyglądasz?
- Bo jesteś najpiękniejszą kobietą na całym świecie i wszechświecie!
- przesadzasz - zaśmiała się
- A widziałaś siebie w lustrze, wyglądasz jak księżniczka, moja księżniczka - pocałowałem ją w policzek
- Jeśli tak to jesteś moim księciem z bajki - uśmiechnęła się
- Mi pasuje - zaśmiałem się
W końcu dotarliśmy pod kaplicę, weszliśmy do środka. Ceremonia się zaczęła, nasi rodzice zaczęli płakać. W końcu nadszedł czas na najważniejszy moment. Staliśmy na środku, wpatrując się sobie w oczy i uśmiechając do siebie.
- Ja Lisa, biorę ciebie Mario za męża i ślubuje ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci w imię Ojca i Syna i Ducha świętego Amen. - powiedziała ze łzami w oczach nadal się uśmiechając i założyła mi na palec obrączkę .
- Ja Mario biorę ciebie Liso za żonę i ślubuje ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci w imię Ojca i Syna i Ducha świętego Amen. - założyłem obrączkę na jej palec i posłałem jej uśmiech
- Ogłaszam was mężem i żoną. Możecie się pocałować...
Delikatnie pocałowałem jej usta. Ceremonia się zakończyła. Jako ostatni wychodziliśmy z kościoła. Przed wejściem obrzucono nas ryżem, płatkami róż. W końcu pojechaliśmy do sali w której miała się odbyć dalsza część wesela. Wziąłem Lisę na ręce i przeprowadziłem przez próg drzwi. Muzyka zaczęła grać, goście złożyli nam życzenia, odśpiewali sto lat i rzuciliśmy kieliszki za siebie. Zjedliśmy obiad i nadszedł czas na pierwszy taniec. Wziąłem moją żonę i udałem się na środek sali. Po sali rozszedł się dźwięk piosenki. Objąłem ją w pasie i zacząłem tańczyć. Oparłem swoje czoło o jej i patrzyłem głęboko w oczy.
♥ ~ Lisa ~ ♥
Byłam najszczęśliwszą kobietą na świecie. Od dziś Mario był tylko mój. Przeżyliśmy razem dużo tych złych jak i tych dobrych chwil. Serce moje należało do niego, Nicolasa i małego brzdąca w moim brzuchu. Wesele było przepiękne, nie usiedliśmy prawie w ogóle. Cały czas bawiliśmy się, w końcu podszedł do mnie mój kochany brat.
- Nie sądziłem, że moja młodsza, kochana siostrzyczka ożeni się przede mną. I będzie miała do tego dwójkę dzieci. Ty nigdy nienawidziłaś dzieci. Pamiętam doskonale - uśmiechnął się
- No widzisz braciszku, ludzie się zmieniają jedni na lepsze drudzy na gorsze. Ale to wszystko dzięki osobą, które cię otaczają.
- Wiem mała.
- Leoś!
- No co jest?
- Kochasz Samantę?
- Oczywiście, nie był bym z nią gdybym jej nie kochał. I dziękuje ci za to, że nas poznałaś - uśmiechnął się
- To na co ty czekać brat, ona cię kocha. Jedziesz po pierścionek i pytasz!
- Ale ona się nie zgodzi!
- Człowieku, dzisiaj nam sama powiedziała, że chciałaby już się ożenić.
- Naprawdę?
- Tak, nie czekaj za długo, możesz ją kiedyś jeszcze stracić, a tego byś chyba nie chciał. I nie życzę ci tego
- Załatwię to jak najszybciej! Dzięki - posłał mi uśmiech
- Odbijany! - krzyknął Reus i porwał mnie do tańca - Jak się bawi panna młoda
- Wspaniale Marco, a pan ? - zaśmiałam się
- Zajebiście!. - odwzajemnił gest
- A gdzie twoja dziewczyna?
- Moritz mi ją porwał do tańca więc przyszedłem po panią Gotze - uśmiechnął się
- Oj biedaku ty! - zaśmiałam się
- No widzisz jaki blondyn biedny - oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
Czas mijał, wesele się rozkręcało. Nadszedł czas na rzucanie bukietu i krawatu. Zasłonili mi oczy chusteczką, dziewczyny zrobiły kółko wokół mnie i zaczęłyśmy się okręcać. One w lewo ja w prawo. W końcu muzyka ustała, rzuciłam za siebie i ściągnęłam chustę. Bukiet złapała Anka. Uśmiechnęłam się do niej i nadszedł czas na chłopaków. Krawat wywalczył Felix. Zrobiliśmy wielkie koło na całą salę, a nowa para młoda musiała zatańczyć pierwszy taniec. Nie obyło się bez gorzko, na co Felix zareagował namiętnym pocałunkiem swoją ukochaną. Później był tort i dalsza zabawa. Był to najpiękniejszy dzień w moim życiu. Razem z Mario udaliśmy się do pięciogwiazdkowego hotelu w celu odpoczęcia. Tam poczęstowano nas butelką szampana bezalkoholowego ze względu na moją ciążę i różnymi smakołykami ...
________________________________________________
Uhuhuhu :D 30 :D . Nie umiem opisywać wesel więc nie dziwcie się czemu takie głupstwo się tutaj znalazło xd.
Rozdział 29. " Ona nie może! "
Dziś miał odbyć się wieczór kawalerski Mario jak i panieński Lisy. Dziewczyny urządziły go w jednym z pobliskich klubów Signal, chłopcy natomiast gdzieś w centrum miasta. U Lisy brzuszek się już lekko zaokrąglił, ale nie tak dużo ponieważ był to dopiero drugi miesiąc. Dziewczyna szykowała się od samego rana. Chciała by ten dzień wyszedł jak najlepiej, jak również ich ślub. Który odbywał się za dwa dni. Samanta, An, Jenny, Ewa, Agata, Anka, Sandra, Laura oraz Jessica planowały najlepszy panieński, jaki zrobiły dotychczas. Natomiast Reus, Lewy, Kuba, Łukasz, Leo, Sven, Felix, Marcel i Mats już nie mogli się doczekać, aż wybije godzina 18. Impreza przygotowana przez nich nigdy nie zniknie im z pamięci. Zapamiętają ją na zawsze. Narzeczeni, o 12 pojechali zawieźć Nicolasa do rodziców Gotzego. Młodzi poprosili ich o to, a ci od razu się zgodzili. Dziś również chcieli im powiedzieć o następnym brzdącu, który jest w drodze. Około 15 byli już pod domem rodzinnym Mario. Chłopak wyjął syna z samochodu i razem skierowali się do budynku.
- Mamo!, tato! jesteśmy!
- O mój kochany wnuczuś przyjechał do babuni! - uśmiechnęła się i wzięła go na ręce - a bu, bu, bu - zaśmiała się
- Dziękujemy państwu, że zajmą się państwo nim - uśmiechnęłam się
- Lisa kochanie jacy państwo!. Mamy się z żoną obrazić ? - uśmiechnął się ojciec Gotzego - Za dwa dni bierzecie ślub, proszę mów do nas mamo i tato tak po prostu
- Dobrze tato! - uśmiechnęłam się
- o wiele lepiej - zaśmiał się - nie ma sprawy, dla mojego wnuczusia wszystko
- A chcielibyśmy wam jeszcze coś ogłosić. - Mario objął mnie w pasie i pocałował w policzek
- Co takiego synku?
- Będziemy mieli jeszcze jedno dziecko z Lis - uśmiechnął się
- Jeju! kochani gratulacje, jestem taka szczęśliwa! - przytuliła nas mocno
- To teraz musi być dziewczyna!
- Też tak uważam - zaśmiał się Mario
- A jeśli będzie chłopiec ? - dodałam z uśmiechem
- No właśnie! - uśmiechnęła się rodzicielka Gotzego
- To będzie następny przystojniak w naszej rodzinie - zaśmiali się
- Dobra, my będziemy lecieć bo jeszcze trzy godziny drogi do domu, żebyśmy się wyrobili
- Jasne, nie zatrzymujemy was!. Miłej zabawy!
- Dziękujemy!
Razem z Mario wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę powrotną.
Wybiła 17, zaczęłam się przygotowywać. Założyłam sukienkę wybraną wcześniej i kapelusz, który dziewczyny przyniosły mi tak dla zabawy. Równo o 17.30 wyszłam z domu. Po trzydziestu minutach byłam już na miejscu. Sala udekorowana była w klimat Hawai, na ścianach były porozwieszane różne balony, serpentyny. Zabawa zaczęła się rozkręcać, dziewczyny bawiły się z kolorowymi drinkami, mi natomiast został tylko sok, ale cóż błam w ciąży musiałam się ograniczać.
- Liska pijemy! - zaśmiała się już lekko podchmielona Sam
- Ona nie może! w ciąży jest - zaśmiała się An
- Właśnie i wolę nie ryzykować - uśmiechnęłam się
♥ ~ Mario ~ ♥
Chłopakom totalnie odwaliło, cała sala była w dmuchanych prezerwatywach, jakiś różnych dodatkach typu kajdanki itp. Miałem szczęście że nie wynajęli striptizerek bo zabiłbym ich na miejscu. Zabawa była świetna, piliśmy za moje zdrowie, dzieciaki za wszystko. Na szczęście pod koniec nie byłem aż tak pijany i spokojnie dotarłem do domu. Była już 5 nad ranem więc cichutko umyłem się i poszedłem się położyć. Dołączyłem do Lisy, która słodko sobie już spała...
__________________________________________
Mamy 29 ;3. Pozdrawiam :d
- Mamo!, tato! jesteśmy!
- O mój kochany wnuczuś przyjechał do babuni! - uśmiechnęła się i wzięła go na ręce - a bu, bu, bu - zaśmiała się
- Dziękujemy państwu, że zajmą się państwo nim - uśmiechnęłam się
- Lisa kochanie jacy państwo!. Mamy się z żoną obrazić ? - uśmiechnął się ojciec Gotzego - Za dwa dni bierzecie ślub, proszę mów do nas mamo i tato tak po prostu
- Dobrze tato! - uśmiechnęłam się
- o wiele lepiej - zaśmiał się - nie ma sprawy, dla mojego wnuczusia wszystko
- A chcielibyśmy wam jeszcze coś ogłosić. - Mario objął mnie w pasie i pocałował w policzek
- Co takiego synku?
- Będziemy mieli jeszcze jedno dziecko z Lis - uśmiechnął się
- Jeju! kochani gratulacje, jestem taka szczęśliwa! - przytuliła nas mocno
- To teraz musi być dziewczyna!
- Też tak uważam - zaśmiał się Mario
- A jeśli będzie chłopiec ? - dodałam z uśmiechem
- No właśnie! - uśmiechnęła się rodzicielka Gotzego
- To będzie następny przystojniak w naszej rodzinie - zaśmiali się
- Dobra, my będziemy lecieć bo jeszcze trzy godziny drogi do domu, żebyśmy się wyrobili
- Jasne, nie zatrzymujemy was!. Miłej zabawy!
- Dziękujemy!
Razem z Mario wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę powrotną.
~ *** ~
Wybiła 17, zaczęłam się przygotowywać. Założyłam sukienkę wybraną wcześniej i kapelusz, który dziewczyny przyniosły mi tak dla zabawy. Równo o 17.30 wyszłam z domu. Po trzydziestu minutach byłam już na miejscu. Sala udekorowana była w klimat Hawai, na ścianach były porozwieszane różne balony, serpentyny. Zabawa zaczęła się rozkręcać, dziewczyny bawiły się z kolorowymi drinkami, mi natomiast został tylko sok, ale cóż błam w ciąży musiałam się ograniczać.
- Liska pijemy! - zaśmiała się już lekko podchmielona Sam
- Ona nie może! w ciąży jest - zaśmiała się An
- Właśnie i wolę nie ryzykować - uśmiechnęłam się
♥ ~ Mario ~ ♥
Chłopakom totalnie odwaliło, cała sala była w dmuchanych prezerwatywach, jakiś różnych dodatkach typu kajdanki itp. Miałem szczęście że nie wynajęli striptizerek bo zabiłbym ich na miejscu. Zabawa była świetna, piliśmy za moje zdrowie, dzieciaki za wszystko. Na szczęście pod koniec nie byłem aż tak pijany i spokojnie dotarłem do domu. Była już 5 nad ranem więc cichutko umyłem się i poszedłem się położyć. Dołączyłem do Lisy, która słodko sobie już spała...
__________________________________________
Mamy 29 ;3. Pozdrawiam :d
piątek, 14 czerwca 2013
Rozdział 28: " Kochanie, ja chcę mieć cię przy sobie już na zawsze!... "
Nie mogłem opanować radości, od samego wieczora byłem tak szczęśliwy, że nie potrafiłem tego opisać. Czasem tak jest, że przypadkowa znajomość, czasem dać nam więcej szczęścia niż ta, na którą czekaliśmy z utęsknieniem. Tak było z nami, gdyby nie Leo, nie wiem, czy w ogóle bylibyśmy teraz razem. To dzięki niemu ją spotkałem. Pamiętam ten dzień bardzo dokładnie. Byłem wściekły na Bittencourta za to, że musiałem po nią pojechać. Ale gdy ją tylko zobaczyłem od razu się zakochałem. Wszystko od tamtego czasu się zmieniło. Byłem najszczęśliwszym chłopakiem na ziemi. Planowaliśmy ślub, mieliśmy dziecko i następne w drodze. Nic innego bym nie mógł sobie zapragnąć. Dziś miałem trening o 9, zjadłem śniadanie i pojechałem. Lisa jeszcze spała, więc jej nie budziłem. Na boisku miałem zapał jak nie wiem. Wszystko zaczęło mi wychodzić, prawie w ogóle się nie pomyliłem.
- Mario, co ci ? - zdziwił się Reus
- Człowieku rozumiesz, będę miał dziecko! - uśmiechnąłem się
- No przecież masz debilu - zaśmiał się Lewy
- No wiem, ale Lis jest w ciąży po raz drugi!
- No to gratulacje!!!
- Ha dzięki, dzięki. Nawet nie wiecie jak się z tego powodu cieszę
- A kto by pomyślał, Gotze zawsze się wypierał, że nigdy w życiu nie będzie chciał mieć dzieci a tutaj proszę, jedno już ma drugie w drodze mmm
- Heh, Mats ludzie się zmieniają
- Widzę właśnie
Trening minął szybko i w dobrej atmosferze. Wróciłem do domu około 14, od progu drzwi poczułem zapach mojego ulubionego dania - Kurczaka z ryżem i warzywami z sosem.
- Tatuś! - Nico przytulił mnie na wejściu
- Cześć misiaczku, gdzie mamusia ? - wziąłem go na ręce
- W kuchi
- chyba w kuchni - zaśmiałem się
- Mario! nie dokuczaj mu - usłyszałem śmiejący się głoś Liz
- No wjaśnie tatuś!
- Oj no dobrze - zaśmiałem się - chodź idziemy do mamy
- Źobiś mi śamojota?
- Jeśli królewicz sobie życzy - szliśmy w stronę pomieszczenia w którym znajdowała się Lisa, przywitałem ją soczystym buziakiem i zasialiśmy do stołu. Dziewczyna podała posiłek i zaczęliśmy zajadać...
♥ ~ Lisa ~ ♥
Cieszyło mnie to, że tak zaakceptował wieść o tym, że jestem w ciąży. Rano pojechał na trening, a ja zajęłam się domem. Ogarnęłam go i poszłam zrobić porządek z samą sobą. Wykąpałam sie i ubrałam w to. Później pojechałam po małego, razem z Ewką wypiłyśmy sobie kawę i chwilę pogadałyśmy. Do domu wróciliśmy około 13, zrobiłam obiad i czekałam na Mario. Po posiłku poszliśmy do ogrodu, słoneczko mocno przygrzewało. Nicolas bawił się w piaskownicy a my siedzieliśmy na huśtawce.
- Nie wierzę w to nadal! - zaśmiał się a ja się w niego wtuliłam
- To uwierz - odwzajemniłam gest
- No wierzę, wierzę - pocałował mnie
- Kocham cię
- Ja ciebie też
- Moje życie od tamtego poznania się zmieniło. I to na lepsze - uśmiechnęłam się i wtuliłam w jego klatkę
- Kochanie, ja chcę mieć cię przy sobie już na zawsze!
- Ja też, nie chcę cię już nigdy w życiu tracić!
- Weźmiemy ten ślub jak najszybciej proszę. Chcę byś była już szczęśliwą panią Gotze - zaśmiał się
- Z tobą, dla ciebie mogę nawet jutro - wtopiłam swoje usta w jego.
Siedzieliśmy w ciszy, wtuleni w siebie. Pragnęliśmy oboje szczęścia, którym bóg właśnie nas obdarzył.
______________________________________
Wiem, trochę zaniedbałam, ale koniec roku, muszę nadrobić, chociaż że mam indywidualnie lekcje jeszcze dochodzą dwa inne blogi. Przepraszam ;3.
środa, 12 czerwca 2013
Rozdział 27: " Drugie dziecko? "
Obudziłam się wtulona w jego ramiona, od jego ciała biło ogromne ciepło, przez które przechodziły mnie dreszcze. Brakowało mi tego cholernie. Uniosłam głowę ku górze i zaczęłam się mu przyglądać. Wyglądał słodko, nie mogłam przestać. Nie wiem jak to się stało, że się w nim zakochałam. Zawsze wmawiałam sobie, że żaden piłkarz nie zawładnie moim sercem, obiecałam to sobie ze względu na brata. Nie chciałam nigdy wchodzić mu w karierę piłkarską. Ale myliłam się, myślałam, że brat będzie zły za to że chodzę z jego najlepszym przyjacielem. A on jeszcze nas ku sobie pchał. Za to mu dziękuje, to dzięki niemu jestem tak szczęśliwa. Mimo mojego wieku. Mam najwspanialszego synka na świecie a jego ojciec jest najważniejszą osobą w moim życiu. Leżałam tak sobie wpatrując się w niego. W pewnym momencie się obudził, zauważył, że go obserwuje i momentalnie się uśmiechnął.
- Kocham cię! - szepnął i zaczął mnie całować
- Ja ciebie też. - odwzajemniłam gest.
Oddałam mu się w całości, brakowało mi naszej bliskości przez tamten czas, kiedy był w śpiączce. Delikatnie całował mnie po szyi i schodził coraz niżej. Zajął się moją koszulką, tak jak ja jego. Niestety przerwał nam Nico, który się obudził.
- Nie Nicuś musiałeś teraz ? - odsunął się ode mnie
- Niestety, urok dzieciaczków - zaśmiałam się i zaczęłam się ubierać.
- Pójdę do niego - pocałował mnie i po chwili znikł za drzwiami.
♥ ~ 3 miesiące później ... ~ ♥
Wróciliśmy już do Dortmundu dwa miesiące temu, między nami dużo się zmieniło. Mario nie odstępował mnie prawie na krok, gdy jakaś dziewczyna chciała do niego zagadać od razu ją olewał i podchodził do mnie. Przez jego zachowanie zrozumiałam, że naprawdę mu na mnie zależy. Kochałam go bardzo mocno. Byliśmy szczęśliwi, Nicolas dziś nocował u Łukasza, ponieważ Sara obchodziła dziś swoje pierwsze urodzinki i Łukasz razem z Ewką zaprosili naszego malucha, Oliwkę i Sebastiana. Cały dzień mieliśmy do swojej dyspozycji. Postanowiłem zrobić romantyczną kolację, gdy Lis zawiezie małego do Piszczków. Była już 15, Lis ubierała małego i po chwili wyjechała już z domu. Ja wziąłem się za przygotowywanie posiłku...
♥ ~ Lisa ~ ♥
Dziś zawoziłam Nicolasa na małą imprezkę do Piszczków, mała Sara obchodziła swoje pierwsze urodzinki. Około 15 wyjechałam z domu by zawieźć małego. Chciałam powiedzieć Mario o pewnej sprawie, bałam się, ale byłam pewna, że będzie szczęśliwy, a jeśli nie to chociaż je zaakceptuje. Około 18 wróciłam do domu, bardzo się zdziwiłam, ponieważ było ciemno. Weszłam do środka i ujrzałam w całym domu, porozkładane świeczki. Na stole w kuchni leżała ugotowana kolacja udekorowana płatkami róż. Po chwili ktoś zasłonił mi oczy, wiedziałam, że to Mario. Odwróciłam się do niego i uśmiechnęłam się.
- To dla mnie? - spytałam
- Wszystko - pocałował mnie
- Kocham cie!
- Ja ciebie tez!, a teraz siadamy bo ostygnie
Zajadaliśmy się pyszna kolacja przygotowana przez mojego ukochanego. W końcu wzięłam się za odwagę, wstałam, podeszłam do niego i usiadłam mu na kolana. Spojrzałam mu prosto w jego piękne brązowe oczy, wzięłam głęboki wdech i wypuściłam powietrze.
- Mario muszę ci coś powiedzieć '
- Słucham?
- Wiesz, bo ja jestem...
- Jesteś?
- Bo ja jestem w ciąży - spojrzałam na jego reakcje jego usta zamieniły się w ogromny uśmiech
- Będziemy mieli drugie dziecko?
- tak
- Nie wierze, nawet nie wiesz jak się ciesze!! Jestem najszczęśliwszym mężczyzną na świecie - pocałował mnie namiętnie
Nasz pocałunek stawał się coraz bardziej zachłanny, Gotze zajął się moją koszulką i po chwili byliśmy już w sypialni...
____________________________
Tak wiem krótki, ale nie mam czasu przepraszam.
- Kocham cię! - szepnął i zaczął mnie całować
- Ja ciebie też. - odwzajemniłam gest.
Oddałam mu się w całości, brakowało mi naszej bliskości przez tamten czas, kiedy był w śpiączce. Delikatnie całował mnie po szyi i schodził coraz niżej. Zajął się moją koszulką, tak jak ja jego. Niestety przerwał nam Nico, który się obudził.
- Nie Nicuś musiałeś teraz ? - odsunął się ode mnie
- Niestety, urok dzieciaczków - zaśmiałam się i zaczęłam się ubierać.
- Pójdę do niego - pocałował mnie i po chwili znikł za drzwiami.
♥ ~ 3 miesiące później ... ~ ♥
Wróciliśmy już do Dortmundu dwa miesiące temu, między nami dużo się zmieniło. Mario nie odstępował mnie prawie na krok, gdy jakaś dziewczyna chciała do niego zagadać od razu ją olewał i podchodził do mnie. Przez jego zachowanie zrozumiałam, że naprawdę mu na mnie zależy. Kochałam go bardzo mocno. Byliśmy szczęśliwi, Nicolas dziś nocował u Łukasza, ponieważ Sara obchodziła dziś swoje pierwsze urodzinki i Łukasz razem z Ewką zaprosili naszego malucha, Oliwkę i Sebastiana. Cały dzień mieliśmy do swojej dyspozycji. Postanowiłem zrobić romantyczną kolację, gdy Lis zawiezie małego do Piszczków. Była już 15, Lis ubierała małego i po chwili wyjechała już z domu. Ja wziąłem się za przygotowywanie posiłku...
♥ ~ Lisa ~ ♥
Dziś zawoziłam Nicolasa na małą imprezkę do Piszczków, mała Sara obchodziła swoje pierwsze urodzinki. Około 15 wyjechałam z domu by zawieźć małego. Chciałam powiedzieć Mario o pewnej sprawie, bałam się, ale byłam pewna, że będzie szczęśliwy, a jeśli nie to chociaż je zaakceptuje. Około 18 wróciłam do domu, bardzo się zdziwiłam, ponieważ było ciemno. Weszłam do środka i ujrzałam w całym domu, porozkładane świeczki. Na stole w kuchni leżała ugotowana kolacja udekorowana płatkami róż. Po chwili ktoś zasłonił mi oczy, wiedziałam, że to Mario. Odwróciłam się do niego i uśmiechnęłam się.
- To dla mnie? - spytałam
- Wszystko - pocałował mnie
- Kocham cie!
- Ja ciebie tez!, a teraz siadamy bo ostygnie
Zajadaliśmy się pyszna kolacja przygotowana przez mojego ukochanego. W końcu wzięłam się za odwagę, wstałam, podeszłam do niego i usiadłam mu na kolana. Spojrzałam mu prosto w jego piękne brązowe oczy, wzięłam głęboki wdech i wypuściłam powietrze.
- Mario muszę ci coś powiedzieć '
- Słucham?
- Wiesz, bo ja jestem...
- Jesteś?
- Bo ja jestem w ciąży - spojrzałam na jego reakcje jego usta zamieniły się w ogromny uśmiech
- Będziemy mieli drugie dziecko?
- tak
- Nie wierze, nawet nie wiesz jak się ciesze!! Jestem najszczęśliwszym mężczyzną na świecie - pocałował mnie namiętnie
Nasz pocałunek stawał się coraz bardziej zachłanny, Gotze zajął się moją koszulką i po chwili byliśmy już w sypialni...
____________________________
Tak wiem krótki, ale nie mam czasu przepraszam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






