piątek, 31 maja 2013

Rozdział 19 : " Jejku jaki maleńki..."

Czas mijał bardzo szybko, w każdej chwili mogłam urodzić. Bardzo cieszyliśmy się z Mario. Nie chcieliśmy znać płci dziecka, ponieważ chcieliśmy dopiero się dowiedzieć przy porodzie. Prawie całe dnie spędzaliśmy razem. Albo chodziliśmy na spacery, albo przed telewizorem. Kochałam go bardzo, bardzo mocno. Dziś siedziałam na kanapie i oglądałam jakiś głupi film. Dzień mijał jak codziennie. Siedziałam wtulona w jego tors.
- Mario, chyba się zaczyna! - powiedziałam łapiąc się za brzuch.
- Jej, chodź jedziemy do szpitala.
Chłopak pomógł mi wsiąść do auta. I z szybką prędkością pojechaliśmy do szpitala. Od razu przyjęto mnie na salę porodową. 

♥ ~ Mario ~ ♥
Moje dziecko przychodzi na świat, byłem najszczęśliwszy na świecie. Chodziłem z kąta w kąt przed salą porodową. Po jakiś czterech godzinach usłyszałem płacz dziecka. Nagle z sali wyszedł uśmiechnięty lekarz. Podszedł do mnie, i uścisnął mi dłoń.
- Gratuluje panu, urodził się panu zdrowy chłopiec - uśmiechnął się
- Dziękuje - uśmiechnąłem się - Mogę do nich wejść.?
- Oczywiście
Skierowałem się do sali, w której leżała Lisa. Wszedłem do środka, ujrzałem Liz z zawiniątkiem na rączkach. Podszedłem bliżej i pocałowałem ją w usta. 
- Cześć Nico - uśmiechnąłem się - Jejku jaki maleńki i śliczny.
- Taki śliczny jak ty - uśmiechnęła się.
- Wcale, że nie - zaśmiałem się - do ciebie jest podobny
- Kocham was - pocałowałem ją
- My ciebie też co nie Nikuś.
Mały spojrzał na mnie później na Liz. Próbował się uśmiechnąć, śmiesznie to wyglądało, ponieważ nie miał ząbków.
- Chcesz go na ręce ?
- Jasne
Wziąłem Niko na ręce i spojrzałem w jego maleńkie, brązowe oczka.
- Jejku, jacy wy śliczni, zaraz się rozpłynę - zaśmiała się
- Jaki on maleńki i delikatny. Teraz będę się mógł pochwalić takim przystojniakiem chłopakom - zaśmiałem się

~ *** ~

Z małym wszystko było w porządku, więc po trzech dniach wypuścili nas do domu. Właśnie usypiałam Nicolasa w jego pokoiku. Trzymałam go i kołysałam. Lecz mały jak na złość nie chciał spać.
- Co nie chce zasnąć ? - spytał Mario wchodząc do pokoju
- Właśnie nie...
- Daj - uśmiechnął się biorąc małego na ręce - No dalej Nikuś, musimy iść nynu - zaczął go kołysać
- Ej no, a u mnie tak nie chce - powiedziałam, gdy zauważyłam, że mały zasypia
- Wiesz, chłopaki lepiej się rozumieją - położył małego do łóżeczka i zaśmiał się
- Jak on słodko wygląda jak śpi - przykryła go kocykiem
- To akurat ma po tobie - pocałował mnie w policzek i przytulił od tyłu
Staliśmy tak i wpatrywaliśmy się w małego. Nigdy nie chciałam zostać matką w takim wieku. A teraz nie chciałabym go nikomu oddawać. Stał się najważniejszy dla mnie razem z Mario.
- Nadal nie wierzę - powiedział przytulając mnie mocniej
- Ale w co? - spojrzałam mu w oczy
- W to, że mam was teraz przy sobie. Przez taką głupotę mogłem was stracić, na szczęście mi wybaczyłaś - pocałował mnie
- I to nie był błąd, ponieważ teraz nie byłabym najszczęśliwszą kobietą na świecie - odwzajemniłam gest.
- Mówiłem ci już tyle razy ale powiedzieć następny nie zaszkodzi. Wiesz, że cię kocham ?
- Wiem i ja ciebie też ...
_____________________________________
Zmiana planów, do szpitala jadę w poniedziałek, ponieważ nie ma miejsca. Łapcie te bzdury :P. I ten uśmieszek ♥ _ ♥ <3
 Drogi Reusie wszystkiego co najlepsze i w ogóle wszystkiego co sobie zapragniesz niech się spełni na te twoje 24 urodzinki ;** < 3


czwartek, 30 maja 2013

Ważne!:

Przepraszam, ale nowy rozdział pojawi się dopiero po niedzieli. Ponieważ jutro jadę do szpitala na trzy dni i nie będę miała ze sobą internetu. Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam! ;)

Rozdział 18 : " No bo wiesz, mi się marzy..."

♥ ~ Pięć miesięcy później... ~ ♥
Mój brzuch rósł z każdym dniem. Zrezygnowałam ze szkoły. Te pięć miesięcy zleciało dość szybko. Ciąża rozwijała się prawidłowo, nasza miłość zresztą też. Były różne plotki w gazetach niby o naszych rozstaniach. Lecz po kilku dniach wszystko znów wracało do normy. Mario chodził na treningi, opiekował się mną. Czasem miałam tego strasznie dość, ale wiedziałam, że on się o mnie troszczy. Dziś przyjeżdżali do nas moi rodzice na obiad. Od samego rana zaczęłam sprzątać dom. Gdy skończyłam wzięłam się za obiad. Wszystko szło mi bez problemu. Około 16 rodzice zjawili się u nas. Wcześniej nie byli zadowoleni z tego, że ich " mała " córeczka będzie miała dziecko, ale z czasem im przeszło i cieszyli się, że zostaną dziadkami. Zaakceptowali Mario bez problemu, stwierdzili że to bardzo opiekuńczy i odpowiedzialny chłopak.
- Cześć Mamo, hej tatuś - uściskałam ich
- Cześć Córeńko, witaj Mario!
- Dzień dobry państwu  - uśmiechnął się
- Jakie państwo, Mario mów do mnie mamo, będzie mi bardzo miło. Jesteście zaręczeni, będziecie mieli dziecko i nie wyobrażam sobie, żeby narzeczony mojej córki mówił do mnie Pani - zaśmiała się
- Dobrze mamo - uśmiechnął się
- O widzisz już lepiej - odwzajemniła gest
- To ja chcę być tatą - zaśmiał się
- Dobrze tato - znów się zaśmiał
- No to teraz możemy iść zjeść ten obiad? - uśmiechnęłam się
- Teraz tak
Razem z rodzicami zjedliśmy obiad przygotowany przeze mnie. Później razem z mamą posprzątałyśmy po nim, a tata z Mario poszli się przejść.

♥ ~ Mario ~ ♥
Razem z panem Aleksandrem, znaczy tatą poszliśmy na spacer. On był bardzo miły, zaakceptował mnie. Nie tak jak moi rodzice Lisę. Ale nie przejmuję się tym, kocham ją nad życie i nie zamierzam jej stracić przez to co mówią moi rodzice.
- Dziękuje ci - uśmiechnął się
- Ale za co?
- Za to, że nie porzuciłeś jej gdy zaszła w ciąże i w ogóle, że zaopiekowałeś się nią
- Tato, to jest moje dziecko, kocham je tak samo mocno jak ją. Lisa zawróciła mi w głowie, od kiedy ją poznałem i tak zostało.
- Jesteś wspaniałym chłopakiem, cieszę się, że właśnie na ciebie trafiła
- Też się cieszę tato, nawet nie wiesz jak - uśmiechnąłem się.
Bardzo się cieszyłem, że rodzice Lisy tak mnie zaakceptowali, a zwłaszcza, że mi zaufali. Po godzinie wróciliśmy do domu, zrobiło się już ciemno. Wiadomo, była już 20. Poszedłem do sypialni w której znajdowała się moja ukochana. Leżała na łóżku i czytała jakieś babskie czasopismo. Położyłem się obok niej i zacząłem głaskać jej brzuch.
- Cześć królewno - powiedziałem do brzucha. Zawsze tak robiłem, lekarz powiedział, że dziecko może się lepiej wtedy rozwijać.
- Uwielbiam, jak tak mówisz - uśmiechnęła się - ale dlaczego księżniczko ?
- No bo wiesz, mi się marzy córeczka - uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w brzuch
- Mi chłopiec - zaśmiała się - Ale córeczka też może być
- Wiecie że was kocham?
- My ciebie też - pocałowała mnie
Lisa dalej czytała to czasopismo, a ja leżałem i głaskałem jej brzuch. Stwierdziłem, że jak najszybciej chcę mieć ją przy sobie. Gdy tylko ten brzdąc się urodzi, chcę wziąć ślub. Zależało mi na nich. Chciałbym trzymać już tego Bąbla na rękach, przewijać go. Można powiedzieć, że obudził się we mnie instynkt ojcowski.
- A jak je nazwiemy myszko ?
- Chłopca może Nicolas ? zawsze mi się podobało imię Nico
- A dziewczynkę Nina?
- mhm Nicolas i Nina Gotze . Świetnie - zaśmiałem się
- Wariat - odwzajemniła gest
___________________________________________________
Dziś jest krótki i nijaki -,- , ponieważ jadę na jedno spotkanie z takimi paniami i może spotkam się z Piszczkiem aa <3 . Jak to będzie prawda to chyba zemdleję :P . Pozdrawiam ;p . Nwm czy dodam jeszcze coś wieczorem.

środa, 29 maja 2013

Rozdział 17 : " Kim ona jest?! "

Obudziłam się około 9, chciało mi się strasznie pić, więc wzięłam koszulę Mario, która leżała obok łóżka, i zeszłam na dół. Gdy lałam sobie wody do szklanki poczułam ręce Gotzego na moich biodrach. Zaczął całować mnie po szyi. Uśmiechnęłam się i odwróciłam się w jego stronę.
- Mało ci ? - zaśmiałam się
- Wiesz jaka pociągająca jesteś w tej mojej koszuli i samych majtkach ? - zaśmiał się
- no co ty nie powiesz? - uśmiechnęłam się
- mhm - zamknął mi usta pocałunkiem. 
Staliśmy oparci o szafkę kuchenną i wymienialiśmy się pocałunkami. Przerwał nam dzwonek do drzwi, Mario poszedł otworzyć. A ja stałam w kuchni...

♥ ~ Mario ~ ♥
Zadzwonił dzwonek do drzwi, gdy całowaliśmy się. Poszedłem otworzyć, zdziwiłem się kogo tam ujrzałem, akurat w tamtym momencie miałem ochotę zapaść się pod ziemię. Na pewno moi rodzice ją tutaj nasłali. 
- Mm jak ty słodko wyglądasz w bokserkach - uśmiechnęła się przebiegle
- Co ty tutaj robisz?, nie jesteś tutaj mile widziana!
- Kochanie, przyszłam do ciebie - próbowała wejść, lecz przymknąłem bardziej drzwi
- Skarbie co się stało ? - Lis przyszła do mnie i zdziwiła się na widok blondynki stojącej przed drzwiami - Kim ona jest?!
- Myszko nie denerwuj się, wiesz że nie możesz. To An moja była, która właśnie sobie idzie! - zamknąłem jej drzwi przed nosem.
- To ona? Ładna była - stwierdziła ze smutkiem na twarzy
- Ty jesteś piękniejsza, najpiękniejsza pod słońcem - pocałowałem ją 
- Kocham cię - odwzajemniła mój gest.
- Ja ciebie też...

♥ ~ Lisa ~ ♥
Już wiedziałam, dlaczego rodzice Mario woleli tą całą An. Była piękna, blondynka, była modelką. Ideał dziewczyny dla piłkarza. Lecz nie dla Mario, jak on twierdził, to ja byłam jego ideałem. Cieszyła mnie bardzo ta wieść. Był najsłodszym chłopakiem pod słońcem. Dziś planowaliśmy spędzić cały dzień razem. Podreptałam do łazienki by się przebrać. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w to. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy. Po godzinie byliśmy już na miejscu. Pojechaliśmy na plażę. Szliśmy w zachodzie słońca trzymając się za ręce. Na jej końcu był rozłożony koc, obok niego stał koszyk piknikowy. Wszystko było udekorowane świecami i płatkami róż.
- Pięknie tutaj - Spojrzałam mu w oczy
- Ty jesteś piękniejsza - pocałował mnie
- Mario nawet nie wiesz jak cię kocham. Ale dręczy mnie jedno...
- Co takiego?...
- Dlaczego ty eh... - zawiesiłam się
- No powiedz...
- Dlaczego ty wybrałeś mnie, a nie tą całą An. Ona jest modelką, jest o wiele ładniejsza ode mnie.
- Kochanie teraz spójrz na mnie - podniósł lekko moją twarz i spojrzałam mu w oczy. - Jesteś tą jedyną, którą kocham. To w tobie się zakochałem, to z tobą chcę spędzić resztę życia, to z tobą chce wychować dziecko, to z tobą chcę mięć jeszcze więcej dzieci. Ty jesteś tą jedyną, jesteś wyjątkowa. Ty skradłaś moje serce, ty jesteś moim powietrzem, którym oddycham. Tylko ciebie kocham rozumiesz?
- Naprawdę ?
- tak! i nie zmieni się to!
- Kocham cię . - rzuciłam mu się na szyję i zaczęłam całować.
Usiedliśmy na kocu i zjedliśmy kolację. Popiliśmy sokiem wiśniowym i przytuliliśmy się do siebie. Do domu wróciliśmy około 23. Podreptałam do łazienki, przebrałam się w piżamę i poszłam spać, nawet nie wiem kiedy zasnęłam...
____________________________
Boziu ten mi się nie udał, przepraszam
Tutaj łapcie zdjęcia pokoju dla dzieci. Maja prosiła więc ma ;* .


. 

Rozdział 16 : " Chce mieć cię cały czas przy sobie!.."

Byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Mario właśnie mi się oświadczył. Pomimo, że miałam te głupie osiemnaście lat, wiedziałam, że dam radę wychować to dziecko. Jak mam takie wielkie wsparcie od przyjaciół, brata, a zwłaszcza chłopaka. Myślałam, że zostawi mnie, gdy się dowie. Ale ku mojemu zdziwieniu on je chciał. Chciał je wychować razem ze mną. Wróciliśmy już do Dortmundu. Chłopcy cały czas promieniowali radością z powodu wygranego meczu. Inne partnerki piłkarzy zaakceptowały mnie. Były bardzo radosnymi oraz miłymi dziewczynami. Najbardziej dogadywałam się z Ewą Piszczek oraz Lisą Kapser. Mario przespał podróż, a ja przegadałam całą z dziewczynami. Po przylocie od razu pojechaliśmy do domu. Razem z Gotze poszliśmy na górę do mojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i odwróciłam się w jego stronę, ponieważ położył się obok mnie.
- Skarbie mam sprawę - uśmiechnął się słodko
- No dawaj - przytuliłam się do niego
- Przeprowadzisz się do mnie, teraz jesteś moją narzeczoną i...
- i... Nie wiem Mario
- Chce mieć cię cały czas przy sobie! Proszę, proszę, proszę, proszę!
- Wariacie ty mój - wpiłam swoje usta w jego
- To co zgadzasz się? - spytał z iskierkami w oczach.
- Zapytam Leona, czy mnie puści - zaśmiałam się
- Ej no... - udawał obrażonego
- Oj no zgadzam się - pocałowałam go - pasuje ?
- oj tak, tak - zaśmiał się - to chodź pomogę ci się spakować
- ale, że co tak już ? - zdziwiłam się
- No tak, jeszcze dziś chcę cię mieć przy sobie - dał mi buziaka i zaczął pakować
- Gotze ty mój głupolu, dziś nie damy rady - zaśmiałam się
- Damy, damy. Tylko kochanie ruszaj tyłeczek i chodź pomóż
Byłam tak zmęczona, ale co się nie robi dla ukochanego. Niechętnie wstałam z łóżka i pakowałam swoje rzeczy. Zajęło nam to jakieś trzy godziny. Zjedliśmy razem obiad przygotowany przez Samantę i Leona. Poinformowałam brata o mojej decyzji i pojechaliśmy do domu Mario. Co ja gadam, jakiego domu, to była ogromna rezydencja. Weszliśmy do środka i chłopak zaczął oprowadzać mnie po nim. Weszliśmy do pewnych dwóch pokoi, były obok siebie.
- Wiesz, jak tutaj się przeprowadziłem to zrobiłem dwa pokoje dla moich przyszłych dzieci.
- Jej jak tutaj pięknie, jeden będzie dla tego brzdąca ? - uśmiechnęłam się chwytając się za brzuch
- Oczywiście kochanie! - pocałował mnie namiętnie.
- Mario Kocham cię! - wpiłam swoje usta w jego.
- Ja ciebie też skarbie - odwzajemnił go
Chłopak wziął mnie na ręce i skierowaliśmy się w stronę sypialni, tam spędziliśmy wspaniałą noc.
_________________
Przepraszam, że taki krótki ale brak czasu. Postaram się dodać coś jeszcze wieczorem, ale nie obiecuję ;3

wtorek, 28 maja 2013

Rozdział 15 : " Pojedziesz ze mną?... "

Obudziłam się wtulona w jego ciało, byłam szczęśliwa, że miałam go znów przy sobie. Poczułam, że się budzi, zaczął głaskać moje włosy. Uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam się.
- Lisa dziękuje - podniosłam głowę by spojrzć mu w oczy
- Ale za co?
- Za to, że mi wybaczyłaś.. w ogóle za wszystko - pocałował mnie namiętnie
- za bardzo cię kocham, by nie być z tobą, i chcę jeszcze by ono miało ojca - uśmiechnęłam się głaszcząc się po brzuchu.
- Kocham was
- Ja ciebie też - wtuliłam się znów w niego.
- Dzisiaj idę do BVB, spytać czy znów mnie chcą - zaśmiał się
-Leo mówił, że trener bardzo by chciał, żebyś wrócił, więc napewno bez zastanowienia cię przyjmą.
- o ktoś tutaj zgłodniał - zaśmiał się słysząc że burczy mi w brzuchu.
- No troszeczkę - odwzajemniłam gest.
- To idę zrobić mojej królowej śniadanie - uśmiechnął się i pocałował.
Wstałam z łóżka, wzięłam rzeczy z szafy i podreptałam do łazienki. Ubrałam się i zeszłam na dół do Mario, który aktualnie kończył kanapki. Usiadłam przy stole i zaczęłam się zajadać. Gotze jak na chłopaka bardzo dobrze gotował. Mario pojechał na trening, a ja zabrałam się za sprzątanie domu.

♥ ~ Mario ~ ♥
Wchodziłem właśnie na murawę, wszyscy uśmiechnęłi się na mój widok, sam odwzajemniłem gest.
- Młody, co ty robisz ? - zapytał trener
- Moje miejsce jeszcze wolne trenerze ? - zaśmiałem się
- Niestety, nikt nam ciebie nie zastąpi, a ty niepowinieneś być na treningu w Monachium?
- Powinienem, ale nie jestem i nie będę
- Co masz na myśli?
- Trenerze, on chciałby wrócić, wczoraj rozwiązał kontrakt z Bayerem. - powiedział za mnie Leo
- Dzięki Leoś - zaśmiałem się - To jak trenerze znajdzie się miejsce dla starego Gotzego?
- Młody jasne, że tak!. - przytulił mnie
- Dzięki trenerze! - uśmiechnąłem się
- Na co czekasz, przebieraj się i na boisko - zaśmiał się - Polecisz z nami w sobotę na Wembley ?
- Raczej! zaraz wracam
Pobiegłem do szatni i przebrałem się. Bardzo się cieszyłem, że wróciłem na stare śmieci. Wróciłem na boisko i zacząłem ćwiczyć z chłopakami. Po dwóch godzinach trening się skończył. Zeszliśmy do szatni i przebieraliśmy się.
- Nawet nie wiem mały jak się cieszymy, że wróciłeś - uśmiechnął się Roman
- Dzieki stary, ja też. I nie wierzę, że polecę z wami do Londynu - zaśmiałem się
- Bez ciebie, BVB nie istniało - uśmiechnął się Marco
- Ta chłopaki mam do was prośbę, i do ciebie Leo też. - uśmiechnąłem się
- No dawaj!...

♥ ~ Lisa ~ ♥ 
Kończyłam właśnie przygotowywać obiad, gdy do domu wpadli zmęczeni chłopcy. Zjedliśmy razem, poszliśmy do pokoju.
- Zabieram cię gdzieś, chodź - uśmiechnął się
- Ale gdzie?
- Poznasz moich rodziców.
- Mario! Ale jeśli...
- Bez żadnego ale, chodź - zaśmiał się
Bałam się spotkania z jego rodzicami, wątpię, że polubią taką dziewczynę jaką jestem. Nastolatka, z aparatem na zębach, nie byłam modelką tylko zwykłą uczennicą i do tego w ciąży. Po trzydziestu minutach dotarliśmy do domu rodziców Mario. Chłopak wziął mnie za rękę i weszliśmy do domu.
- Cześć mamo, tato !
- Jesteśmy w kuchni - odezwał się głos kobiety. Razem skierowaliśmy się w tamtą stornę
- Poznajcie Lisę, moją dziewczynę.
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się i podałam dłoń
Żadne z jego rodziców nie podało mi ręki, speszyłam się. Gotze objął mnie mocniej ramieniem.
- To jest twoja dziewczyna?, synku stać cię na coś lepszego w dodatku ile ona ma lat? piętnaście?
- Tata ma rację, ta dziewczyna nie jest ciebie warta Mario.
Zrobiło mi się przykro, wyszłam z domu i zaczęłam płakać. Wiedziałam, że mnie nie zaakceptują.

♥ ~ Mario ~ ♥
- Coś ty sobie za dziewczynę wybrał Mario!
- Kocham ją, i to się nie zmieni. Nie ważne czy to akceptujecie czy nie. Ona jest dla mnie wszystkim i nie rozumiem was, jak mogliście ją tak potraktować jesteście podli!
- Synku my chcemy tylko twojego dobra!, An nadal cię kocha możesz do niej wrócić
- Czy wy się słyszycie, nigdy w życiu nie wrócę do An!. Wali mnie to co o tym będziecie sądzić, ale będę miał dziecko razem z Lisą i chcę się jej oświadczyć!. Kocham tylko ją!
- Co! Jakie dziecko!? - krzyknęła mama
- Normalne! - krzyknąłem i wybiegłem za nią.
Stała oparta o samochód i płakała, podbiegłem do niej i przytuliłem jak najmocniej potrafiłem
- Nie płacz, nie zwracaj na nich uwagi. Ja cię kocham to się nie zmieni, mimo tego, że oni tego nie akceptują - pocałowałem ją
- Kocham cię
- Ja ciebie też - przytuliłem ją mocno - słuchaj mam pytanie
- hm ? - spojrzała mi w oczy
- Jutro wylatujemy na Wembley, na finał Ligi Mistrzów, i chciałem się zapytać czy pojedziesz ze mną?
- Jasne, że tak!
- Chodź wracamy do domu, musisz się spakować
Razem wróciliśmy do jej domu, pomogłem jej z pakowaniem. Później pojechałem na miasto, wszedłem do pewnego sklepu i po dwóch godzinach kupiłem tą rzez, na której tak mi zależało. Wróciłem do domu i sam się spakowałem.

~ *** ~

Nadszedł dzień meczu, a zarazem najważniejszy w moim życiu. Od samego rana planowałem z chłopakami ten dzień. Wziąłem wszystkie potrzebne rzeczy i wszyscy razem udaliśmy się na stadion, dziewczyny miały przyjechać dopiero za godzinę na mecz. Rozgrzewka przed meczem trwała półgodziny jak zawsze, później zeszliśmy do szatni by przygotować się. Trener przekazał nam jeszcze różne cenne rady. W końcu nadszedł czas na wyjście na boisko. Skupiliśmy się tylko na meczu. 53 minuta meczu, biegłem sam pomiędzy dwoma obrońcami Bayernu. Ominąłem ich i strzeliłem gola, stadion oszalał. Niestety w 65 minucie Bawarczycy wyrównali, ale nie poddaliśmy się, w 89 minucie po pięknym dośrodkowaniu Lewego piłkę do siatki skierował Marco. Wygraliśmy 2 do 1. Płakaliśmy ze szczęścia, szybko pobiegłem do szatni.

♥ ~ Lisa ~ ♥
Razem z Samantą płakałyśmy ze szczęścia, nasi chłopcy pokonali Monachium w finale.
- Lisa chodź na chwilę ! - krzyknął Leo.
Razem z Sam poszłyśmy na dół do chłopaków. Zawiązali mi oczy chustą i prowadzili gdzieś. W końcu z ciągli mi ją z oczu, zobaczyłam na trybunach odprawę serca na białym tle przygotowanych przez kibiców. Powiem szczerze, nie wiedziałam o co chodzi, ale było pięknie. Nagle zobaczyłam Mario, ubranego w garnitur idącego w moją stronę. Uśmiechnęłam się na jego widok. Przyszedł do mnie i spojrzał mi w oczy.
- Lisa, wiesz, że kocham cię najmocniej na świecie. Ciebie i tego małego brzdąca i chciałbym wiedzieć.. - przerwał i kleknął na jego kolano. - Chciałbym wiedzieć czy chciałabyś mnie uszczęśliwić i zostać moją żoną - uśmiechnął się
- Mario, nie wiem co powiedzieć...
- Tak! powiedz Tak! - krzyknęli kibice
- a więc ?
- TAK! - uśmiechnęłam się.
Mario założył mi śliczny pierścionek na palec. Wskoczyłam mu w ramiona i pocałowałam namiętnie. Już wiedziałam, że to ten jedyny. Jedyny do końca życia!.

♥ ~ Mario ~ ♥ 
Gdy się zgodziła byłem w siódmym niebie. Teraz była moja, nikomu jej nie oddam. Przeprosiłem ją na chwilę i razem z chłopakami poszliśmy odebrać medale i puchar. Wszystko było jak w bajce... Wspaniała narzeczona, dziecko, wygrany finał ...
________________________
Zostawiam wam 14 :D .

poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział 14 : " Wolę zapłacić karę... "

Ten cały tydzień miałem na przemyślenia, Lisa nie chciała w ogóle się ze mną spotkać. Przychodziłem kilka razy do ich domu, ale bez skutku. Wieczorami wpatrywałem się w okno, myśląc jak ją przeprosić, jak z nią porozmawiać, a w szczególności, jak ją odzyskać. Dziś musiałem wracać do Monachium. Miałem już jeden cel, przemyślałem wszystko. Trening mieliśmy dopiero jutro i to właśnie wtedy to załatwię, załatwię raz na zawsze. Droga mijała dość szybko, z bólem w sercu wracałem do Monachium. W mojej głowie cały czas siedziała Lisa, ja naprawdę nie potrafiłem bez niej żyć, ta dziewczyna stała się dla mnie na prawdę najważniejszą osobą w moim życiu. 

~ *** ~ 

Dojechałem właśnie do domu, wniosłem walizkę do środka. Poszedłem do sypialni, wyciągnąłem kieliszek i nalałem sobie wina, wiem, że nie powinienem, ale inaczej nie potrafiłem. Włączyłem sobie smutne piosenki, usiadłem na skraju łóżka wziąłem zdjęcie Liz, które stało na mojej szafce nocnej i zacząłem mu się przyglądać. Brakowało mi jej tego uśmiechu, zapachu jej perfum, tych iskierek w jej oczkach. Wszystkiego, brakowało mi jej całej, gdy wypiłem czerwone wino, poszedłem do łazienki, ubrałem się w piżamę i zasnąłem...
   Następnego dnia obudziłem się około 8, trening miałem na 10 więc spokojnie wstałem, ubrałem się i zjadłem śniadanie. Nie brałem torby, dokończyłem pakowanie moich walizek i pojechałem na stadion. Przyjechałem akurat na 10, wyszedłem na murawę i zauważyłem trenera i piłkarzy, którzy już ćwiczyli.
- Mario, a ty czemu nie przebrany? - zdziwił się
- Trenerze musimy pogadać...
- Co jest?
- Ale nie tutaj - spojrzałem się na ćwiczących piłkarzy
- To chodź do mojego biura...
Razem z Guardiolą do jego biura, usiadłem na wskazanym przez niego miejscu i spojrzałem w podłogę.
- No młody mów, co cię gryzie
- Chodzi o mój kontrakt i w ogóle grę w Bayernie...
- Coś nie tak?
- Bo wolę zapłacić karę, niż stracić najważniejszą osobę w moim życiu. I postanowiłem rozwiązać kontrakt mimo tego ile będę musiał zapłacić kary...
- Wiesz, nawet cię rozumiem, sam kiedyś tak zrobiłem dla mojej dziewczyny, która aktualnie jest moją żoną i jestem najszczęśliwszym mężczyzną. Młody możemy rozwiązać ten kontrakt za porozumieniem stron. Masz dziecko w drodze wiesz ile teraz cię to będzie kosztować. 
- Jest pan wspaniałym trenerem, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będziemy mieli przyjemność razem współpracować. - uśmiechnąłem się
- Leć młody odzyskaj ją, życzę ci szczęścia. Mam nadzieję, że Borussia przyjmie cię z powrotem - odwzajemnił gest
- Jeszcze raz panu dziękuję! Z całego serca!
- Na co czekasz leć ! - zaśmiał się
Wybiegłem ze stadionu i wsiadłem jak najszybciej do auta.
- Kierunek Liska ! - powiedziałem sam do siebie i z piskiem opon ruszyłem w stronę Dortmundu. Pięć godzin drogi samochodem to nie jest dla mnie problem, jeśli jadę do najważniejszej osoby w moim życiu. W Dortmundzie byłem około 19, zaparkowałem samochód na parkingu przed ich domem i skierowałem się do drzwi. Otworzyła mi Samanta, która nie cieszyła się zbytnio na mój widok.
- Mario.. - zaczęła, lecz nie pozwoliłem jej skończyć
- Nie Sami, posłuchaj. Wróciłem, postanowiłem za wszelką cenę rozwiązać kontrakt z Bayernem, udało mi się. Chcę wrócić tutaj do Borussii, a w szczególności do Lis, chcę razem z nią wychować to dziecko, jestem jego ojcem, pokochałem je tak samo jak ją. Nie chcę jej stracić rozumiesz? moje życie bez niej nie ma sensu, proszę cię wpuść mnie - spojrzałem na nią lekko się uśmiechała
- Ty naprawdę ją kochasz - uśmiechnęła się wpuszczając mnie do środka
- Dziękuje ci. Bez niej umieram, jest moim powietrzem. - odwzajemniłem gest
- Wariat - zaśmiała się - Leć już do niej i nie schodź na dół dopóki jej nie odzyskasz - uśmiechnęła się
Wszedłem po schodach i skierowałem się w stronę jej pokoju. Lekko zapukałem i wślizgnąłem się do środka. Nawet się nie odwróciła, pewnie myślała, że to Samanta lub Leo.
- Skarbie... - zacząłem dość niepewnie - muszę ci coś powiedzieć...
- co ty tu robisz?! Wyjdź !
- Najpierw mnie wysłuchaj, później jeśli będziesz chciała to zniknę - spojrzałem w jej oczy
- masz minutę - odwróciła się w moją stronę - no słucham?
- Myszko wróciłem, za wszelką cenę postanowiłem rozwiązać kontrakt z Bayernem i mi się to udało. Wróciłem do najważniejszej osoby w moim życiu, nie potrafiłbym tak żyć. Ty tutaj, ja tam. Teraz już na zawsze będę przy tobie obiecuje. Chcę wychować razem z tobą tego małego brzdąca. Pokochałem go tak mocno jak ciebie i nie mam zamiaru was tracić.
- Mario ... - zaczęła
- Odpowiedz mi tylko czy mam jeszcze u ciebie jakiś cień szans, czy w ogóle pozwolisz mi zbliżyć się do ciebie i niego..
- Nawet nie wiesz, jak za tobą tęskniłam, jesteś wariatem - łzy zaczęły jej spływać po policzkach
- Nie waż się już płakać! Ja też tęskniłem kochanie, nawet nie wiesz jak bardzo. Może i jestem, ale tylko twoim - podszedłem do niej i pocałowałem namiętnie. Resztę wieczoru spędziliśmy w ciszy siedząc przytuleni w siebie. Z czasem zasnęło nam się...
_______________________________________________
Mam wenę xd to dziwne :P . Nigdy jeszcze przez tyle dni nie miałam takiej weny, żeby dodawać po dwa rozdziały w jeden dzień, dodałabym jeszcze trzeci ale brak czasu :P. Czekam na waszą opinię ;*