sobota, 29 czerwca 2013
Ważne!
Przepraszam was bardzo, ale rozdział może się dopiero pojawić koło 5 - 6 lipca, ponieważ 2 lipca jadę do szpitala znów, a teraz aktualnie coś mi się dzieje z internetem i nie dam rady dodać rozdziału ;c. Jeszcze raz mocno was przepraszam i obiecuje, że tego 5 lub 6 pojawi się nowy.
piątek, 28 czerwca 2013
Rozdział 39 " Nie chcę cię znać nie rozumiesz?! "
I od rana znów, trening. Nie lubiłem zgrupowań reprezentacji, ponieważ nigdy się nie wysypiałem, zresztą nie tylko ja. Reszta chłopaków tak samo. Jedyny który zawsze był wyspany był Manuel Neuer. Nie wiem jak ten chłopak to robił. Nie chętnie wstałem, ubrałem się i udałem się razem z Lukasem na śniadanie. Po raz pierwszy każdemu smakował posiłek. Mieliśmy godzinę odpoczynku i jechaliśmy na stadion. Trening jak zawsze, na początek piętnaście kółek dookoła boiska, później ćwiczenia a na końcu mecz. Byłem w składzie z Romanem, Matsem, Gundoganem, Benderem, Moritzem, Kevinem, Shmelzerem, Mertesackerem, Ozilem, Podolskim. Nasza drużyna pokonała przeciwników 5 - 0 . Po treningu wróciliśmy do hotelu, zjedliśmy obiad i mieliśmy czas dla siebie. Razem z Mo, Marcelem, Oraz Kevinem wybraliśmy się na basen. Bez zastanowienia wskoczyliśmy do wody.
♥ ~ Lisa ~ ♥
Rano wstałam dosyć wcześnie, ponieważ obudziła mnie Nina. Przewinęłam ją i nakarmiłam. Udało mi się ją znów uśpić. Ubrałam się w luźne ciuchy i zeszłam do kuchni by przygotować sobie i małemu śniadanie. Postawiłam na sałatkę ziemniaczaną i kanapki. Około 8 dołączył do mnie Nicolas. Zjedliśmy razem, później poszłam pomóc mu się ubrać. Gdy już skończyłam wróciłam do kuchni by posprzątać. Mały bawił się w swoim pokoju. Nina spała, więc miałam chwilę czasu dla siebie. Usiadłam w salonie i zaczęłam oglądać wiadomości. Dziś szykowałam się na wieczorny mecz. Mario miał dla nas strzelić gola, trzymałam go za słowo. Siedziałam sobie na kanapie oglądając wiadomości, gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Niechętnie poszłam otworzyć. Nie dowierzałam kogo tam widzę, akurat jego nie chciałam oglądać już nigdy...
- Cześć Lis.. - powiedział patrząc mi w oczy.
- Nie chce cię znać nie rozumiesz?!
- Chciałem cię tylko przeprosić, wiem że spieprzyłem, że już nigdy nie będziesz chciała się ze mną przyjaźnić, ale wiedz, że żałuję!
- Wyjdź! i nie wracaj tutaj więcej!
- Lisa...
-Marco proszę cię wypieprzaj stąd i nie przychodź!
- Ok. na razie - powiedział i skierował swoje kroki do furtki.
Zdenerwowałam się, trzasnęłam tak drzwiami, że obudziłam małą. Od razu pobiegłam do jej pokoju. Wzięłam ją na ręce i zaczęłam uspakajać, gdy już przestała płakać poszłam z nią do pokoju Nico i bawiliśmy się we trójkę. Około 16 zadzwonił do mnie telefon, spojrzałam na wyświetlacz, okazało się, że to Mario.
- Cześć miśku, co tam u was słychać?
- Hej kochanie, wszystko dobrze a u was?
- Nie za dobrze, ale nie ważne. Opowiadaj jak tam jest?
- Myszko co się stało?
- Nic skarbie, uwierz mi.
- Lisa znam cię, mnie nie oszukasz.
- Nic poważnego, powiem ci jak wrócisz. Nie masz się czym martwić, tylko musisz się skupić na meczu.
- Dobrze, ale jak wrócę to mi powiesz tak?
- Tak.
- Dobra, to trzymajcie się tam. Kocham was, buziaki
- My ciebie też misiu, no hej.
Po obiedzie poszłam z dzieciakami na spacer. Szłam powolnym krokiem po parku, Nico szedł obok wózka. Do domu wróciliśmy przed 19, nakarmiłam małą i uśpiłam. Zeszłam na dół do kuchni w celu przygotowania popcornu na mecz dla mnie i małego. O 20 rozpoczęło się spotkanie, razem z synem siedziałam na kanapie przed telewizorem wcinając popcorn.
- Mamo, patrz tata - Nico wskazał na ekran
- Tata obiecał mi, że strzeli dzisiaj dla nas gola, ciekawe czy dotrzyma obietnicy - uśmiechnęłam się.
♥ ~ Mario ~ ♥
Dręczyły mnie słowa Lisy, że u nich nie za dobrze. Martwiłem się, nie wiedziałem co to mogło oznaczać. W końcu skupiłem się jedynie na meczu. Weszliśmy na boisko, przywitaliśmy się z Szwajcarami i zaczął się mecz. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu wyglądała masakrycznie, popełnialiśmy dużo błędów i straciliśmy bramkę. Druga połowa jednak wyglądała zupełnie inaczej, od początku przejęliśmy inicjatywę. Już w 56 minucie wyrównaliśmy golem Moritza. Na szczęście w 87 minucie dotrzymałem obietnicy i strzeliłem bramkę dla mojej rodziny. Mecz zakończył się wynikiem 2 - 1 dla nas. Po wykąpaniu się i przebraniu wróciliśmy do hotelu. Zjedliśmy kolację i ja razem z Lukasem wróciliśmy od razu do pokoju, i poszliśmy spać. Zawsze ja i Podolski byliśmy największymi śpiochami w reprezentacji.
Dziś już wracaliśmy do domu, musieliśmy wstać bardzo wcześnie, ponieważ samolot mieliśmy już o 12. Spakowaliśmy się i o 12.15 siedzieliśmy już w samolocie i lecieliśmy do domu...
______________________________________
Boże przepraszam was za to coś ;c. Ale jakoś dzisiaj nie mam weny.
♥ ~ Lisa ~ ♥
Rano wstałam dosyć wcześnie, ponieważ obudziła mnie Nina. Przewinęłam ją i nakarmiłam. Udało mi się ją znów uśpić. Ubrałam się w luźne ciuchy i zeszłam do kuchni by przygotować sobie i małemu śniadanie. Postawiłam na sałatkę ziemniaczaną i kanapki. Około 8 dołączył do mnie Nicolas. Zjedliśmy razem, później poszłam pomóc mu się ubrać. Gdy już skończyłam wróciłam do kuchni by posprzątać. Mały bawił się w swoim pokoju. Nina spała, więc miałam chwilę czasu dla siebie. Usiadłam w salonie i zaczęłam oglądać wiadomości. Dziś szykowałam się na wieczorny mecz. Mario miał dla nas strzelić gola, trzymałam go za słowo. Siedziałam sobie na kanapie oglądając wiadomości, gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Niechętnie poszłam otworzyć. Nie dowierzałam kogo tam widzę, akurat jego nie chciałam oglądać już nigdy...
- Cześć Lis.. - powiedział patrząc mi w oczy.
- Nie chce cię znać nie rozumiesz?!
- Chciałem cię tylko przeprosić, wiem że spieprzyłem, że już nigdy nie będziesz chciała się ze mną przyjaźnić, ale wiedz, że żałuję!
- Wyjdź! i nie wracaj tutaj więcej!
- Lisa...
-Marco proszę cię wypieprzaj stąd i nie przychodź!
- Ok. na razie - powiedział i skierował swoje kroki do furtki.
Zdenerwowałam się, trzasnęłam tak drzwiami, że obudziłam małą. Od razu pobiegłam do jej pokoju. Wzięłam ją na ręce i zaczęłam uspakajać, gdy już przestała płakać poszłam z nią do pokoju Nico i bawiliśmy się we trójkę. Około 16 zadzwonił do mnie telefon, spojrzałam na wyświetlacz, okazało się, że to Mario.
- Cześć miśku, co tam u was słychać?
- Hej kochanie, wszystko dobrze a u was?
- Nie za dobrze, ale nie ważne. Opowiadaj jak tam jest?
- Myszko co się stało?
- Nic skarbie, uwierz mi.
- Lisa znam cię, mnie nie oszukasz.
- Nic poważnego, powiem ci jak wrócisz. Nie masz się czym martwić, tylko musisz się skupić na meczu.
- Dobrze, ale jak wrócę to mi powiesz tak?
- Tak.
- Dobra, to trzymajcie się tam. Kocham was, buziaki
- My ciebie też misiu, no hej.
Po obiedzie poszłam z dzieciakami na spacer. Szłam powolnym krokiem po parku, Nico szedł obok wózka. Do domu wróciliśmy przed 19, nakarmiłam małą i uśpiłam. Zeszłam na dół do kuchni w celu przygotowania popcornu na mecz dla mnie i małego. O 20 rozpoczęło się spotkanie, razem z synem siedziałam na kanapie przed telewizorem wcinając popcorn.
- Mamo, patrz tata - Nico wskazał na ekran
- Tata obiecał mi, że strzeli dzisiaj dla nas gola, ciekawe czy dotrzyma obietnicy - uśmiechnęłam się.
♥ ~ Mario ~ ♥
Dręczyły mnie słowa Lisy, że u nich nie za dobrze. Martwiłem się, nie wiedziałem co to mogło oznaczać. W końcu skupiłem się jedynie na meczu. Weszliśmy na boisko, przywitaliśmy się z Szwajcarami i zaczął się mecz. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu wyglądała masakrycznie, popełnialiśmy dużo błędów i straciliśmy bramkę. Druga połowa jednak wyglądała zupełnie inaczej, od początku przejęliśmy inicjatywę. Już w 56 minucie wyrównaliśmy golem Moritza. Na szczęście w 87 minucie dotrzymałem obietnicy i strzeliłem bramkę dla mojej rodziny. Mecz zakończył się wynikiem 2 - 1 dla nas. Po wykąpaniu się i przebraniu wróciliśmy do hotelu. Zjedliśmy kolację i ja razem z Lukasem wróciliśmy od razu do pokoju, i poszliśmy spać. Zawsze ja i Podolski byliśmy największymi śpiochami w reprezentacji.
Dziś już wracaliśmy do domu, musieliśmy wstać bardzo wcześnie, ponieważ samolot mieliśmy już o 12. Spakowaliśmy się i o 12.15 siedzieliśmy już w samolocie i lecieliśmy do domu...
______________________________________
Boże przepraszam was za to coś ;c. Ale jakoś dzisiaj nie mam weny.
środa, 26 czerwca 2013
Rozdział 38 " Marco, co ty robisz do cholery?! "
Dziś wylatywałem na zgrupowanie reprezentacji. Nie chciałem zostawiać Lisy samej z dziećmi, ale nie miałem wyboru. Marco miał kontuzję i nie mógł polecieć. Więc poprosiłem go, by zaopiekował się moją żoną oraz dzieciakami. Ten od razu się zgodził, wiem, że Lisie nie spodoba się ten pomysł, ale no cóż. Martwiłem się o nią, i nie chciałem by znów im coś się stało. Lisa ubrała małą i włożyła do wózka. Ja pomogłem Nico się ubrać. Żona razem z dziećmi pojechała mnie odwieźć na lotnisko. Marco miał tam czekać. Po dwudziestu minutach byliśmy już na miejscu. Staliśmy razem z Podolskim i jego rodziną. Dużo rozmawialiśmy. W końcu nadszedł czas pożegnania. Ucałowałem dzieci, a na koniec pożegnałem się z żoną.
- Uważaj tam na siebie i strzel dla nas jakiegoś gola - uśmiechnęła się
- Macie to jak w banku. Będę tęsknił - dałem jej buziaka - Hej.
- Ja też miśku, do zobaczenia!
Razem z Lukasem ruszyłem w stronę samolotu chwilę później siedziałem już w środku. Założyłem słuchawki i zasnąłem...
♥ ~ Lisa ~ ♥
Wróciłam razem z dziećmi i Marco do domu. Co prawda nie podobało mi się to, że Reus będzie mnie " niańczył " przez ten tydzień, ale nie miałam innego wyboru. Mario by go zabij jakby się dowiedział, że się mną nie opiekował. Nakarmiłam córeczkę i usypiałam ją. Gdy zasnęła włożyłam ją do łóżeczka i przykryłam kocykiem. Później zeszłam na dół i zaczęłam pichcić obiad. Po godzinie zawołałam chłopaków na posiłek. Gdy zjedliśmy posprzątałam po nim i udałam się do salonu, gdzie urzędował Nico i Reus. Usiadłam w salonie i oglądałam sobie TV.
♥ ~ Mario ~ ♥
Właśnie dolecieliśmy do Hiszpanii, od razu pojechaliśmy autobusem do hotelu. Miałem pokój razem z Podolskim. Za dwie godziny mieliśmy już trening. Więc oboje postanowiliśmy wolny czas przeznaczyć na drzemkę. O 17.30 Wyjechaliśmy z hotelu kierując się na stadion. Przebraliśmy się i wbiegliśmy na boisko. Trening nużył się niezmiernie. Trwał tylko trzy godziny jak zawsze, ale my myśleliśmy, że wieczność... Do hotelu wróciliśmy przed 21, wykąpałem się i położyłem do łóżka. Od razu odpłynąłem w krainę morfeusza...
♥ ~ Lisa ~ ♥
W Dortmundzie właśnie nastał wieczór. Właśnie kończyłam czytać bajkę Nico, chłopiec już zasnął. Ucałowałam go w główkę i wyszłam gasząc światło. Zeszłam do salonu i dołączyłam do Reusa, który oglądał jakiś film. Oglądaliśmy razem do 23, byłam już zmęczona, więc postanowiłam iść spać. Wstałam z kanapy i nie zdążyłam zrobić kroku, ponieważ Marco złapał mnie za nadgarstek i odwrócił do siebie.
- W końcu mogę to zrobić - powiedział po czym zbliżał swoją twarz do mojej.
- Marco co ty robisz do cholery?! - odepchnęłam go od siebie.
- Lisa, ja.. ja cię kocham !
- Czy ty się słyszysz człowieku. Myślisz, że mi to powiesz to rzucę ci się w ramiona. Chłopie jakbyś nie pamiętał ja mam męża, którego kocham nad życie i dwójkę dzieci!
- To mnie nie obchodzi, ważna jesteś ty! - znów się zbliżył, ale momentalnie się odsunęłam
- Jesteś nienormalny człowieku!
- Może i jestem, ale będę walczył o kobietę którą kocham! - szybko podszedł do mnie i dał mi buziaka
- Wynoś się stąd! - dałam mu w twarz.
- Mario kazał mi cię pilnować
- Spierdalaj! - wypchnęłam go za drzwi.
Zakluczyłam dom i poszłam do sypialni. Długo nie mogłam zasnąć, lecz w końcu udało mi się...
______________________________________
Muszę trochę namieszać, nie może cały czas być kolorowo :d
- Uważaj tam na siebie i strzel dla nas jakiegoś gola - uśmiechnęła się
- Macie to jak w banku. Będę tęsknił - dałem jej buziaka - Hej.
- Ja też miśku, do zobaczenia!
Razem z Lukasem ruszyłem w stronę samolotu chwilę później siedziałem już w środku. Założyłem słuchawki i zasnąłem...
♥ ~ Lisa ~ ♥
Wróciłam razem z dziećmi i Marco do domu. Co prawda nie podobało mi się to, że Reus będzie mnie " niańczył " przez ten tydzień, ale nie miałam innego wyboru. Mario by go zabij jakby się dowiedział, że się mną nie opiekował. Nakarmiłam córeczkę i usypiałam ją. Gdy zasnęła włożyłam ją do łóżeczka i przykryłam kocykiem. Później zeszłam na dół i zaczęłam pichcić obiad. Po godzinie zawołałam chłopaków na posiłek. Gdy zjedliśmy posprzątałam po nim i udałam się do salonu, gdzie urzędował Nico i Reus. Usiadłam w salonie i oglądałam sobie TV.
♥ ~ Mario ~ ♥
Właśnie dolecieliśmy do Hiszpanii, od razu pojechaliśmy autobusem do hotelu. Miałem pokój razem z Podolskim. Za dwie godziny mieliśmy już trening. Więc oboje postanowiliśmy wolny czas przeznaczyć na drzemkę. O 17.30 Wyjechaliśmy z hotelu kierując się na stadion. Przebraliśmy się i wbiegliśmy na boisko. Trening nużył się niezmiernie. Trwał tylko trzy godziny jak zawsze, ale my myśleliśmy, że wieczność... Do hotelu wróciliśmy przed 21, wykąpałem się i położyłem do łóżka. Od razu odpłynąłem w krainę morfeusza...
♥ ~ Lisa ~ ♥
W Dortmundzie właśnie nastał wieczór. Właśnie kończyłam czytać bajkę Nico, chłopiec już zasnął. Ucałowałam go w główkę i wyszłam gasząc światło. Zeszłam do salonu i dołączyłam do Reusa, który oglądał jakiś film. Oglądaliśmy razem do 23, byłam już zmęczona, więc postanowiłam iść spać. Wstałam z kanapy i nie zdążyłam zrobić kroku, ponieważ Marco złapał mnie za nadgarstek i odwrócił do siebie.
- W końcu mogę to zrobić - powiedział po czym zbliżał swoją twarz do mojej.
- Marco co ty robisz do cholery?! - odepchnęłam go od siebie.
- Lisa, ja.. ja cię kocham !
- Czy ty się słyszysz człowieku. Myślisz, że mi to powiesz to rzucę ci się w ramiona. Chłopie jakbyś nie pamiętał ja mam męża, którego kocham nad życie i dwójkę dzieci!
- To mnie nie obchodzi, ważna jesteś ty! - znów się zbliżył, ale momentalnie się odsunęłam
- Jesteś nienormalny człowieku!
- Może i jestem, ale będę walczył o kobietę którą kocham! - szybko podszedł do mnie i dał mi buziaka
- Wynoś się stąd! - dałam mu w twarz.
- Mario kazał mi cię pilnować
- Spierdalaj! - wypchnęłam go za drzwi.
Zakluczyłam dom i poszłam do sypialni. Długo nie mogłam zasnąć, lecz w końcu udało mi się...
______________________________________
Muszę trochę namieszać, nie może cały czas być kolorowo :d
wtorek, 25 czerwca 2013
Rozdział 37 " Jest prześliczna! "
♥ ~ 3 miesiące później... ~ ♥
Leżałam znów szpitalu, w każdej chwili mogłam urodzić. Mario i Nico dzielnie znosili moje humorki ciążowe. Obydwoje nie mogli się już doczekać aż mała Nina przyjdzie na świat, w sumie ja też. Była już 12, poczułam że wody mi odeszły. W końcu moja córeczka chciała przyjść na świat. Pielęgniarki przewiozły mnie na salę porodową i zaczęłam rodzić.
♥ ~ Mario ~ ♥
Dostałem wiadomość ze szpitala że Lisa rodzi. Ubrałem małego i pojechałem do szpitala. Dotarliśmy tam po dziesięciu minutach, recepcjonistka skierowała nas pod salę porodową. Słyszeliśmy tylko krzyki, a po chwili usłyszałem płacz mojej małej Niny. Dziesięć minut później mogłem razem z synem wejść do żony. Leżała na łóżku trzymając w dłoniach maleńką Ninę.
- Jest prześliczna! - uśmiechnąłem się i pocałowałem Lisę w głowę
- Moja Nina! - uśmiechnął się Nico i złapał małą za rączkę
- O jak słodko - zaśmiała się
- Kochasz siostrzyczkę ? - uśmiechnąłem się
- Baaardzo - pocałował ją delikatnie w główkę
- mój kochany misiek - przytuliła małego
- Mogę ? - spytałem
- Jasne - podała mi małą.
Usiadłem na krześle obok trzymając córeczkę na rękach. Spoglądała na mnie tymi swoimi pięknymi brązowymi oczkami. Była przepiękna, chwyciła mój palec i nie chciała puścić. Mała jeszcze chwilę z nami posiedziała później Lisa nakarmiła ją i Nina zasnęła. Pielęgniarka wzięła ją od nas. Siedzieliśmy u niej do wieczora, później wróciliśmy do domu. Zrobiłem Nico kolację a później wykąpałem go i przykryłem kołdrą.
- Tato, wiesz, że Nina jest śliczna - uśmiechnął się
- Wiem syneczku po mamie - zaśmiałem się
- Po tobie też
- Ale bardziej po mamie, ty jesteś po mnie - uśmiechnąłem się
- Też będę taki przystojny? - powiedział z iskierkami w oczach
- Będziesz o wiele przystojniejszy - zaśmiałem się - Każda dziewczyna będzie chciała być twoja, ale pamiętaj synku, że jeśli znajdziesz tą jedyną nigdy jej nie skrzywdź bo będziesz tego mocno żałował. - powiedziałem - a teraz śpij, już późno. Dobranoc - ucałowałem go w głowę.
- Dobranoc...
Zgasiłem światło i wyszedłem z jego pokoju. Swoje kroki skierowałem do sypialni. Wyciągnąłem z szafki album ze zdjęciami i zacząłem go oglądać wspominając dawne czasy. Brakowało mi naszych wypadów całą paczką na imprezy, wakacje... Ale każdy z nas już dorósł, prowadzi swoje życie... Planuje już przyszłość, ale wiedziałem jedno. Nasza przyjaźń będzie trwała wiecznie, zawsze będziemy mieli w nich wsparcie a oni w nas. Gdy skończyłem oglądać poszedłem się wykapać i położyłem się do łóżka.
♥ ~ Lisa ~ ♥
Spędziłam w szpitalu jeszcze trzy dni, dziś wracałam do domu. Około 12 przyjechał po nas Mario. Właśnie kończyłam pakowanie moich rzeczy gdy wszedł do sali.
- Cześć kochanie - obdarował mnie soczystym buziakiem.
- Hej miśku, to co możemy jechać ? - odwzajemniłam gest
- Jasne, daj te torby, a ty weź Ninę - uśmiechnął się
Podałam chłopakowi torby. Wzięłam małą na ręce i razem wyszliśmy ze szpitala. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. Po niecałych trzydziestu minutach byliśmy już w domu. Mario zapłacił opiekunce, która pilnowała Nico. Ja skierowałam się do pokoiku Niny, nakarmiłam ją i zaczęłam usypiać. Gdy już zasnęła położyłam ją w łóżeczku. Położyłam ręce na obramowaniu łóżeczka i patrzyłam na nią jak słodko śpi. Po chwili poczułam, że ktoś mnie obejmuje. Mario przytulił mnie i położył swoją głowę na moim ramieniu.
- Jest piękna, widać, że po tobie - uśmiechnął się i dał mi buziaka w policzek
- Po mnie nie żartuj - zaśmiałam się - oczyska to ma po tobie
- To wiem, ale tylko oczy. Reszta po tobie.
- Kocham cię - odwróciłam się w jego stronę.
- Ja ciebie też. - pocałował mnie...
____________________________________________________________
Przepraszam za te kolejne bzdety. Ale jakoś nie mam weny ostatnio. Może przez to, że ktoś skrada cały czas moje myśli :d .
DZIĘKUJE WAM ZA PONAD 4000 Wyświetleń nie wiedziałam, że ktoś lubi czytać te moje wypociny <3
Polecam wam zajebistego bloga <3 . Jak tam już będziecie to zostawcie komentarz z góry wam dziękuje ;*
Leżałam znów szpitalu, w każdej chwili mogłam urodzić. Mario i Nico dzielnie znosili moje humorki ciążowe. Obydwoje nie mogli się już doczekać aż mała Nina przyjdzie na świat, w sumie ja też. Była już 12, poczułam że wody mi odeszły. W końcu moja córeczka chciała przyjść na świat. Pielęgniarki przewiozły mnie na salę porodową i zaczęłam rodzić.
♥ ~ Mario ~ ♥
Dostałem wiadomość ze szpitala że Lisa rodzi. Ubrałem małego i pojechałem do szpitala. Dotarliśmy tam po dziesięciu minutach, recepcjonistka skierowała nas pod salę porodową. Słyszeliśmy tylko krzyki, a po chwili usłyszałem płacz mojej małej Niny. Dziesięć minut później mogłem razem z synem wejść do żony. Leżała na łóżku trzymając w dłoniach maleńką Ninę.
- Jest prześliczna! - uśmiechnąłem się i pocałowałem Lisę w głowę
- Moja Nina! - uśmiechnął się Nico i złapał małą za rączkę
- O jak słodko - zaśmiała się
- Kochasz siostrzyczkę ? - uśmiechnąłem się
- Baaardzo - pocałował ją delikatnie w główkę
- mój kochany misiek - przytuliła małego
- Mogę ? - spytałem
- Jasne - podała mi małą.
Usiadłem na krześle obok trzymając córeczkę na rękach. Spoglądała na mnie tymi swoimi pięknymi brązowymi oczkami. Była przepiękna, chwyciła mój palec i nie chciała puścić. Mała jeszcze chwilę z nami posiedziała później Lisa nakarmiła ją i Nina zasnęła. Pielęgniarka wzięła ją od nas. Siedzieliśmy u niej do wieczora, później wróciliśmy do domu. Zrobiłem Nico kolację a później wykąpałem go i przykryłem kołdrą.
- Tato, wiesz, że Nina jest śliczna - uśmiechnął się
- Wiem syneczku po mamie - zaśmiałem się
- Po tobie też
- Ale bardziej po mamie, ty jesteś po mnie - uśmiechnąłem się
- Też będę taki przystojny? - powiedział z iskierkami w oczach
- Będziesz o wiele przystojniejszy - zaśmiałem się - Każda dziewczyna będzie chciała być twoja, ale pamiętaj synku, że jeśli znajdziesz tą jedyną nigdy jej nie skrzywdź bo będziesz tego mocno żałował. - powiedziałem - a teraz śpij, już późno. Dobranoc - ucałowałem go w głowę.
- Dobranoc...
Zgasiłem światło i wyszedłem z jego pokoju. Swoje kroki skierowałem do sypialni. Wyciągnąłem z szafki album ze zdjęciami i zacząłem go oglądać wspominając dawne czasy. Brakowało mi naszych wypadów całą paczką na imprezy, wakacje... Ale każdy z nas już dorósł, prowadzi swoje życie... Planuje już przyszłość, ale wiedziałem jedno. Nasza przyjaźń będzie trwała wiecznie, zawsze będziemy mieli w nich wsparcie a oni w nas. Gdy skończyłem oglądać poszedłem się wykapać i położyłem się do łóżka.
♥ ~ Lisa ~ ♥
Spędziłam w szpitalu jeszcze trzy dni, dziś wracałam do domu. Około 12 przyjechał po nas Mario. Właśnie kończyłam pakowanie moich rzeczy gdy wszedł do sali.
- Cześć kochanie - obdarował mnie soczystym buziakiem.
- Hej miśku, to co możemy jechać ? - odwzajemniłam gest
- Jasne, daj te torby, a ty weź Ninę - uśmiechnął się
Podałam chłopakowi torby. Wzięłam małą na ręce i razem wyszliśmy ze szpitala. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. Po niecałych trzydziestu minutach byliśmy już w domu. Mario zapłacił opiekunce, która pilnowała Nico. Ja skierowałam się do pokoiku Niny, nakarmiłam ją i zaczęłam usypiać. Gdy już zasnęła położyłam ją w łóżeczku. Położyłam ręce na obramowaniu łóżeczka i patrzyłam na nią jak słodko śpi. Po chwili poczułam, że ktoś mnie obejmuje. Mario przytulił mnie i położył swoją głowę na moim ramieniu.
- Jest piękna, widać, że po tobie - uśmiechnął się i dał mi buziaka w policzek
- Po mnie nie żartuj - zaśmiałam się - oczyska to ma po tobie
- To wiem, ale tylko oczy. Reszta po tobie.
- Kocham cię - odwróciłam się w jego stronę.
- Ja ciebie też. - pocałował mnie...
____________________________________________________________
Przepraszam za te kolejne bzdety. Ale jakoś nie mam weny ostatnio. Może przez to, że ktoś skrada cały czas moje myśli :d .
DZIĘKUJE WAM ZA PONAD 4000 Wyświetleń nie wiedziałam, że ktoś lubi czytać te moje wypociny <3
Polecam wam zajebistego bloga <3 . Jak tam już będziecie to zostawcie komentarz z góry wam dziękuje ;*
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Rozdział 36 " Który to już miesiąc? "
Tak jak lekarz powiedział wypuścił po dwóch dniach. Bardzo się z tego powodu ucieszyłam. Od samego rana pakowałam swoje rzeczy. Około 10 na wizytę przyszedł lekarz. Przebadał mnie i dał wypis. Na szczęście z dzieckiem było już wporzątku. Moja mała Nina będzie żyła. Niedługo później zjawił się Mario.
- Cześć skarbie - dał mi soczystego buziaka
- Hej, jedziemy? - uśmiechnęłam się
- Jasne, chodź - wziął moje torby i złapał mnie za rękę
Razem wyszliśmy ze szpitala. Miałam już go dość. Wsiedliśmy do samochodu i od razu pojechaliśmy w stronę domu. Chłopak zaparkował samochód i pomógł mi wysiąść. Skierowaliśmy się w stronę domu, lekko otworzyłam drzwi a od razu uściskała mnie Samanta. Razem z Leo, An, Felixem, Svenem i Laurą przyjechali nas odwiedzić.
- Jejku, jak ja się za wami stęskniłam, dawno się nie widzieliśmy - przytuliłam się z każdym z nich
- No my też mamusiu - zaśmiała się Anka - Który to już miesiąc?
- Niedługo ósmy - powiedział dumnie Mario
- No, no gratulacje - zaśmiał się Felix.
- Dzięki.
- A wy kiedy w końcu ? - zaśmiał się Mario
- Może niedługo - zaśmiała się An
- Naprawdę gratulacje kochani - uśmiechnęłam się
- Ale jeszcze dokładnie nie wiadomo.
- A ty braciszku?
- A my? - objął Sam i uśmiechnął się
- My za dziesięć miesięcy - zaśmiała się i dała mu buziaka
- Co i nie pochwaliliście się, nie no foch - zaśmiałam się
- O jejciu siostrzyczko, wiem, że i tak nie masz focha. Za dobrze cię znam
- Spadaj - wytknęłam mu język i zaśmiałam się
♥ ~ Mario ~ ♥
Razem z Lisą wróciliśmy do domu, wcześniej dzwonił Leo, że razem z ekipą wpadną w odwiedziny. Wiedziałem, że Lisa się ucieszy, ponieważ nie widzieliśmy się od ślubu. Całe popołudnie spędziliśmy na rozmawianiu, śmianiu się. Nico cały czas siedział na kolanach Leona lub Anki.
- Znacie już płeć ? - spytał Sven
- Dziewczynka - uśmiechnęła się Lisa
- A imię już macie wybrane ?
- Nina - uśmiechneła się
- Co ci mają z tą literą N - zaśmiał się Leo
- No co - zaśmiałem się - Ciekawe jak wy nazwiecie
- Chłopca Mats a dziewczynkę Ulla - uśmiechnęła się An
- Właśnie - zaśmiał się Leo
- Nico, nie chcesz spać?
- Chcę
- To chodź - powiedziałem i wziąłem go na ręce.
Poszedłem z nim do łazienki, wykąpałem go i zaniosłem do pokoju. Przykryłem go kołdrą i zacząłem czytać bajkę. W jej połowie zasnął, zgasiłem światło i zszedłem do salonu.
- Zasnął?
- Tak.
- To my się będziemy zbierać. Wpadniemy niedługo - zaśmiał się Felix
- Spoko - uśmiechnełam się
Pożegnaliśmy się, posprzątałem szklanki. Lisa poszła od razu się wykąpać i położyła się do łóżka. Po niecałej godzinie dołączyłem do niej. Wtuliła się we mnie i zasnęliśmy...
____________________________________________
Mam nadzieję, że choć odrobinę lepszy. Nwm jakoś ostatnio nie mam weny ;c.
- Cześć skarbie - dał mi soczystego buziaka
- Hej, jedziemy? - uśmiechnęłam się
- Jasne, chodź - wziął moje torby i złapał mnie za rękę
Razem wyszliśmy ze szpitala. Miałam już go dość. Wsiedliśmy do samochodu i od razu pojechaliśmy w stronę domu. Chłopak zaparkował samochód i pomógł mi wysiąść. Skierowaliśmy się w stronę domu, lekko otworzyłam drzwi a od razu uściskała mnie Samanta. Razem z Leo, An, Felixem, Svenem i Laurą przyjechali nas odwiedzić.
- Jejku, jak ja się za wami stęskniłam, dawno się nie widzieliśmy - przytuliłam się z każdym z nich
- No my też mamusiu - zaśmiała się Anka - Który to już miesiąc?
- Niedługo ósmy - powiedział dumnie Mario
- No, no gratulacje - zaśmiał się Felix.
- Dzięki.
- A wy kiedy w końcu ? - zaśmiał się Mario
- Może niedługo - zaśmiała się An
- Naprawdę gratulacje kochani - uśmiechnęłam się
- Ale jeszcze dokładnie nie wiadomo.
- A ty braciszku?
- A my? - objął Sam i uśmiechnął się
- My za dziesięć miesięcy - zaśmiała się i dała mu buziaka
- Co i nie pochwaliliście się, nie no foch - zaśmiałam się
- O jejciu siostrzyczko, wiem, że i tak nie masz focha. Za dobrze cię znam
- Spadaj - wytknęłam mu język i zaśmiałam się
♥ ~ Mario ~ ♥
Razem z Lisą wróciliśmy do domu, wcześniej dzwonił Leo, że razem z ekipą wpadną w odwiedziny. Wiedziałem, że Lisa się ucieszy, ponieważ nie widzieliśmy się od ślubu. Całe popołudnie spędziliśmy na rozmawianiu, śmianiu się. Nico cały czas siedział na kolanach Leona lub Anki.
- Znacie już płeć ? - spytał Sven
- Dziewczynka - uśmiechnęła się Lisa
- A imię już macie wybrane ?
- Nina - uśmiechneła się
- Co ci mają z tą literą N - zaśmiał się Leo
- No co - zaśmiałem się - Ciekawe jak wy nazwiecie
- Chłopca Mats a dziewczynkę Ulla - uśmiechnęła się An
- Właśnie - zaśmiał się Leo
- Nico, nie chcesz spać?
- Chcę
- To chodź - powiedziałem i wziąłem go na ręce.
Poszedłem z nim do łazienki, wykąpałem go i zaniosłem do pokoju. Przykryłem go kołdrą i zacząłem czytać bajkę. W jej połowie zasnął, zgasiłem światło i zszedłem do salonu.
- Zasnął?
- Tak.
- To my się będziemy zbierać. Wpadniemy niedługo - zaśmiał się Felix
- Spoko - uśmiechnełam się
Pożegnaliśmy się, posprzątałem szklanki. Lisa poszła od razu się wykąpać i położyła się do łóżka. Po niecałej godzinie dołączyłem do niej. Wtuliła się we mnie i zasnęliśmy...
____________________________________________
Mam nadzieję, że choć odrobinę lepszy. Nwm jakoś ostatnio nie mam weny ;c.
niedziela, 23 czerwca 2013
Rozdział 35 " Nico, uważaj proszę! "
Dziś postanowiłem wziąć małego ze sobą do szpitala. Lisa na pewno ucieszy się, że go przywiozłem. Wstałem około 9, zszedłem na dół i zrobiłem kanapki na śniadanie. Po chwili usłyszałem kroki, mały się już obudził.
- Siadaj synku, zajadaj. Później pojedziemy do mamy co ty na to?
- Jasne!
Razem z małym zjedliśmy posiłek. Ubrałem go i wyszliśmy. Zapiąłem go w foteliku, po czym zająłem miejsce za kółkiem i ruszyłem. Po niecałych trzydziestu minutach byliśmy na miejscu. Wziąłem Nico na ręce i udaliśmy się do sali w której leżała moja żona. Weszliśmy do środka, na jej twarzy od razu zagościł ogromny uśmiech.
- Mamusia! - mały wskoczył na jej łóżko i mocno się do niej przytulił
- Cześć kochanie moje, nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłam - pocałowała go
- Nico uważaj proszę! - upomniałem go, gdy zaczął skakać na łóżku
- Mario, daj spokój - uśmiechnęła się.
- Niech ci będzie - dałem jej buziaka. - wiesz już kiedy wychodzisz?
- za tydzień już będę z wami. A co tęsknicie za nami ?
- Bardzo! - uśmiechnął się mały
- Mój maleńki książę - pocałowała go.
- Kocham cię mamusiu!
- O ja ciebie też skarbie!
- I tatusia też kocham mocno!
- Też cię kocham syneczku
♥ ~ Lisa ~ ♥
Ucieszyłam się, gdy Mario przyprowadził Nico do mnie w odwiedziny. Bardzo mi go brakowało. Gdy tylko wrócę do domu, spędzę kilka najbliższych dni razem z nimi. Mario na szczęście nie będzie miał treningów, ponieważ mają przerwę. Ostatni trening mieli w ten dzień, co napadnięto na mnie. A najbliższy jest dopiero za dwa tygodnie. Może wyjedziemy w trójkę na wakacje. Na razie muszę dużo odpoczywać, ponieważ nie chcę stracić mojej córeczki. Cały dzień spędziłam z moimi chłopakami.
- To my będziemy spadać co Nico? Spać ci się chce nie?
- Tak.
- To jedźcie, uważajcie na siebie - dałam im buziaka.
- Cześć skarbie - pocałował mnie. znów
- Hej. - uśmiechnęłam się - Cześć syneczku
- Hej mamusiu - przytulił mnie
Chłopcy wyszli, ja jeszcze chwilę posiedziałam i czytałam sobie książkę. Później zasnęłam...
Obudziłam się następnego dnia około 10, ku mojemu zdziwieniu byłam bardzo wypoczęta. O 11.15 na wizytę przyszedł lekarz. Zbadał mnie, pobrali mi również krew. Doktor stwierdził, że jeśli już dobrze się czuję, i jak wyniki będą dobre to może wypuści mnie za dwa dni. Bardzo się z tego powodu ucieszyłam.
♥ ~ Mario ~ ♥
Rano zrobiłem małemu śniadanie. Nie byłem głodny, więc ja nie jadłem. Podczas gdy mały jadł, zadzwoniła do mnie Lisa.
- No hej myszko co jest?
- Cześć misiu, przed chwilą lekarz wyszedł...
- i ? - przerwałem jej
- Nie przerywaj - zaśmiała się
- No sorki - odwzajemniłem gest.
- Może wypuści mnie za dwa dni jak będą dobre wyniki
- Naprawdę, to świetnie
- Wiem. Dobra kończę. Kocham cię. uściskaj Nico.
- Ja ciebie też, hej. Okey
____________________________________________
Boziu, wymuszony, za co przepraszam! .
- Siadaj synku, zajadaj. Później pojedziemy do mamy co ty na to?
- Jasne!
Razem z małym zjedliśmy posiłek. Ubrałem go i wyszliśmy. Zapiąłem go w foteliku, po czym zająłem miejsce za kółkiem i ruszyłem. Po niecałych trzydziestu minutach byliśmy na miejscu. Wziąłem Nico na ręce i udaliśmy się do sali w której leżała moja żona. Weszliśmy do środka, na jej twarzy od razu zagościł ogromny uśmiech.
- Mamusia! - mały wskoczył na jej łóżko i mocno się do niej przytulił
- Cześć kochanie moje, nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłam - pocałowała go
- Nico uważaj proszę! - upomniałem go, gdy zaczął skakać na łóżku
- Mario, daj spokój - uśmiechnęła się.
- Niech ci będzie - dałem jej buziaka. - wiesz już kiedy wychodzisz?
- za tydzień już będę z wami. A co tęsknicie za nami ?
- Bardzo! - uśmiechnął się mały
- Mój maleńki książę - pocałowała go.
- Kocham cię mamusiu!
- O ja ciebie też skarbie!
- I tatusia też kocham mocno!
- Też cię kocham syneczku
♥ ~ Lisa ~ ♥
Ucieszyłam się, gdy Mario przyprowadził Nico do mnie w odwiedziny. Bardzo mi go brakowało. Gdy tylko wrócę do domu, spędzę kilka najbliższych dni razem z nimi. Mario na szczęście nie będzie miał treningów, ponieważ mają przerwę. Ostatni trening mieli w ten dzień, co napadnięto na mnie. A najbliższy jest dopiero za dwa tygodnie. Może wyjedziemy w trójkę na wakacje. Na razie muszę dużo odpoczywać, ponieważ nie chcę stracić mojej córeczki. Cały dzień spędziłam z moimi chłopakami.
- To my będziemy spadać co Nico? Spać ci się chce nie?
- Tak.
- To jedźcie, uważajcie na siebie - dałam im buziaka.
- Cześć skarbie - pocałował mnie. znów
- Hej. - uśmiechnęłam się - Cześć syneczku
- Hej mamusiu - przytulił mnie
Chłopcy wyszli, ja jeszcze chwilę posiedziałam i czytałam sobie książkę. Później zasnęłam...
Obudziłam się następnego dnia około 10, ku mojemu zdziwieniu byłam bardzo wypoczęta. O 11.15 na wizytę przyszedł lekarz. Zbadał mnie, pobrali mi również krew. Doktor stwierdził, że jeśli już dobrze się czuję, i jak wyniki będą dobre to może wypuści mnie za dwa dni. Bardzo się z tego powodu ucieszyłam.
♥ ~ Mario ~ ♥
Rano zrobiłem małemu śniadanie. Nie byłem głodny, więc ja nie jadłem. Podczas gdy mały jadł, zadzwoniła do mnie Lisa.
- No hej myszko co jest?
- Cześć misiu, przed chwilą lekarz wyszedł...
- i ? - przerwałem jej
- Nie przerywaj - zaśmiała się
- No sorki - odwzajemniłem gest.
- Może wypuści mnie za dwa dni jak będą dobre wyniki
- Naprawdę, to świetnie
- Wiem. Dobra kończę. Kocham cię. uściskaj Nico.
- Ja ciebie też, hej. Okey
____________________________________________
Boziu, wymuszony, za co przepraszam! .
sobota, 22 czerwca 2013
Rozdział 34 : " Dlaczego go Kurwa nie szukacie?! "
Z samego rana pojechałem do szpitala, kupiłem po drodze różne smakołyki dla Lisy. Kupiłem jakieś jabłka, banany, ciastka, soki i inne. Coś po 10 byłem już na szpitalnym korytarzu, szedłem do jej sali. Cały czas zastanawiałem się co powiem gdy poprosi mnie bym przyprowadził Nico. W końcu dotarłem pod salę 26. Delikatnie zapukałem i po słowie " Proszę " wszedłem do środka.
- Hej skarbie - przywitałem ją soczystym buziakiem - przyniosłem ci coś, jak się czujesz?
- Cześć, dobrze. Dziękuje - uśmiechneła się
- Przywieźć ci coś jeszcze?
- nie, nie musisz - uśmiechnęła się - a jak Nico, nie sprawia rodzicom problemów?
- Nie jest grzeczny jak aniołek - uśmiechnąłem się sztucznie
- To dobrze, mam nadzieję, że jaknajszybciej stąd wyjdę
- Ja też mam taką nadzieję, brakuje mi was - chwyciłem jej dłoń
- Mi was też misiu
Siedziałem u niej do 18. Od razu gdy wyszedłem ze szpitala pojechałem na komisariat policji w sprawie mojego synka.
- Niestety nie mamy dobrych wieści, nie znaleźliśmy jeszcze pana syna...
- To dlaczego go kurwa nie szukacie?! - zdenerwowałem się
- Spkojnie, cały czas go szukamy. Niech pan jedzie do domu, odpocznie. Gdy tylko natrafimy na jakikolwiek ślad odezwiemy się do pana.
- Dobrze.
Wróciłem do domu, położyłem się na łóżku i czekałem na jakikolwiek znak od policji...
♥ ~ Lisa ~ ♥
Leżałam w tym cholernym szpitalu, chciałabym już wrócić do domu, do moich chłopaków. Tęskniłam za nimi. Niestety musiałam jeszcze tydzień poleżeć, ponieważ moja ciąża jest zagrożona. A ja nie chcę stracić mojej córeczki. Pokochałam ją już i załamałabym się jakbym ją straciła.
♥ ~ Mario ~ ♥
W Końcu!, w końcu znak od tej policji. Nico się znalazł. Szybko ubrałem kurtkę i pojechałem na komisariat.
- Tatusiu! tak się bałem! - podbiegł do mnie i przytulił się
- Już dobrze synku, jesteś z tatą - wziąłem go na ręce.
- Zaaresztowaliśmy tych bandytów. Będą nam potrzebne zeznania w czasie rozprawy. Czy pańska małżonka dałaby radę je złożyć?
- Myślę, że tak.
- Dobrze, w takim razie dziękujemy i odezwiemy się do państwa.
- To ja dziękuje! - uścisnąłem mu dłoń
Razem z małym pojechałem od razu do domu. Wykąpałem go, nakarmiłem i położyłem spać. Sam poszedłem się wykąpać i położyłem się do łóżka...
______________________________________________
taki nijaki, ale nie dziwie się bo jest 00:46 :d
- Hej skarbie - przywitałem ją soczystym buziakiem - przyniosłem ci coś, jak się czujesz?
- Cześć, dobrze. Dziękuje - uśmiechneła się
- Przywieźć ci coś jeszcze?
- nie, nie musisz - uśmiechnęła się - a jak Nico, nie sprawia rodzicom problemów?
- Nie jest grzeczny jak aniołek - uśmiechnąłem się sztucznie
- To dobrze, mam nadzieję, że jaknajszybciej stąd wyjdę
- Ja też mam taką nadzieję, brakuje mi was - chwyciłem jej dłoń
- Mi was też misiu
Siedziałem u niej do 18. Od razu gdy wyszedłem ze szpitala pojechałem na komisariat policji w sprawie mojego synka.
- Niestety nie mamy dobrych wieści, nie znaleźliśmy jeszcze pana syna...
- To dlaczego go kurwa nie szukacie?! - zdenerwowałem się
- Spkojnie, cały czas go szukamy. Niech pan jedzie do domu, odpocznie. Gdy tylko natrafimy na jakikolwiek ślad odezwiemy się do pana.
- Dobrze.
Wróciłem do domu, położyłem się na łóżku i czekałem na jakikolwiek znak od policji...
♥ ~ Lisa ~ ♥
Leżałam w tym cholernym szpitalu, chciałabym już wrócić do domu, do moich chłopaków. Tęskniłam za nimi. Niestety musiałam jeszcze tydzień poleżeć, ponieważ moja ciąża jest zagrożona. A ja nie chcę stracić mojej córeczki. Pokochałam ją już i załamałabym się jakbym ją straciła.
♥ ~ Mario ~ ♥
W Końcu!, w końcu znak od tej policji. Nico się znalazł. Szybko ubrałem kurtkę i pojechałem na komisariat.
- Tatusiu! tak się bałem! - podbiegł do mnie i przytulił się
- Już dobrze synku, jesteś z tatą - wziąłem go na ręce.
- Zaaresztowaliśmy tych bandytów. Będą nam potrzebne zeznania w czasie rozprawy. Czy pańska małżonka dałaby radę je złożyć?
- Myślę, że tak.
- Dobrze, w takim razie dziękujemy i odezwiemy się do państwa.
- To ja dziękuje! - uścisnąłem mu dłoń
Razem z małym pojechałem od razu do domu. Wykąpałem go, nakarmiłem i położyłem spać. Sam poszedłem się wykąpać i położyłem się do łóżka...
______________________________________________
taki nijaki, ale nie dziwie się bo jest 00:46 :d
Subskrybuj:
Posty (Atom)





