niedziela, 9 czerwca 2013

Rozdział 25: " Mario!... "

Dziś nie miałam w ogóle ochoty wychodzić z domu. Nico jeszcze słodko sobie spał, więc miałam chwilę na ogarnięcie domu, chociaż że panował w nim taki porządek, że nawet najmniejszej kropki kurzu nie było. Poszłam do łazienki, wykąpałam się i ubrałam w to.  Włosy spięłam sobie w koka i wróciłam do sprzątania. Po godzince Nicolas się obudził. Nakarmiłam go i pobawiłam się z nim trochę. Babcia poszła się z nim przejść na spacer, a ja siedziałam w kuchni i gotowałam obiad...

♥ ~ Mario ~ ♥
Od samego rana przeczuwałem, że dziś się coś stanie, ale mimo tego postanowiłem działać. Około 10 pojechałem do Leona, z nim porozmawiać. Niestety mój najlepszy przyjaciel mnie olał. Na szczęście w domu była jeszcze Samanta, która powiedziała mi gdzie dokładnie mieszka moja ukochana. Szczęśliwy wróciłem do domu, szybko się spakowałem i zabukowałem bilet na Ibizę jeszcze na dziś popołudniu. Przegryzłem coś i pojechałem na lotnisko. Szybko przeszedłem odprawę i po niecałych dwudziestu minutach siedziałem już w samolocie. Myślałem tylko o niej. Zamknąłem oczy i zasnąłem. Obudziły mnie mocne turbulencje, przestraszyłem się. Nagle usłyszałem głos stewardessy...
- Mamy problem z podwoziem, proszę nie panikować, będziemy lądować awaryjnie.
Serce podskoczyło mi do gardła, z góry spadły maski tlenowe, a pod siedzeniami znaleźliśmy kamizelki. Czułem jakbyśmy spadali w dół, szybko, szybciej... W końcu poczułem mocne uderzenie, przed oczami zobaczyłem tylko ciemność...

♥ ~ Lisa ~ ♥
Siedziałam na kanapie w salonie i oglądałam popołudniowe wiadomości. Najbardziej co przykuło moją uwagę to pewna wiadomość, po której poczułam w sercu jakby się coś stało..
"  ~ Dziś dokładnie o godzinie 16 na lotnisku na Ibizie rozbił się samolot, zginęło 180 ludzi, 20 w ciężkim stanie helikoptery transportują do tutejszego szpitala. Okazało się, że samolot miał problemy z wyciągnięciem podwozia i pilot musiał lądować awaryjnie. Więcej szczegółów już wkrótce.. ~ "
Moje serce zaczynało bić coraz mocniej, i mocniej. Dlaczego ? sama nie wiem. Gapiłam się w ekran telewizora nie dowierzając. Nagle usłyszałam dzwonek w moim telefonie informujący o nadchodzącym połączeniu. Zobaczyłam że to Samanta.
- No cześć Sam co tam?
- Słyszałaś co się stało na Ibizie? - powiedziała drżącym głosem
- Tak, współczuje tym ludziom, którzy stracili bliskich w takich okolicznościach.
- Nie rozumiesz!
- Ale czego?
- Mario!
- Co Mario ? - powiedziałam przerażona
- Mario leciał tym samolotem by cię odzyskać!
- CO! - krzyknęłam z płaczem.
- LISAA!!!
Nawet się nie rozłączyłam, wybiegłam z domu i z płaczem leciałam do szpitala, w którym przyjmowali poszkodowanych. W sercu miałam nadal nadzieję, że on żyje, nie zginął. Walczy dla mnie i Nicolasa. W końcu dotarłam do szpitala wbiegłam na recepcję i czekałam aż łaskawa recepcjonistka odłoży telefon.
- Przepraszam, przywożą tutaj ludzi z wypadku samolotowego. Jest już może lista, kto żyje?
- Tak, jakiś policjant ją ma, ale nie wiem gdzie poszedł. A jest pani kimś bliskim?
- Mój narzeczony leciał tym samolotem i muszę się dowiedzieć czy on żyje.
- poczekaj tutaj kochanie chwilę, pójdę poszukać tego policjanta.
Usiadłam na krzesełku obok recepcji, przecierałam ręce o ręce i płakałam. Po niecałej godzinie przyszła z policjantem. Wstałam i podeszłam do niego.
- Mógłby mi pan powiedzieć, czy pan Mario Gotze przeżył?
- A kim pani jest?
- Narzeczoną
- Dobrze - spojrzał na kartkę i zaczął po niej jeździć palcem mrucząc nazwisko Mario - Tak jest
Na moim sercu zrobiło się lżej, czekałam na tą wiadomość. Zaczęłam bardziej płakać. Razem z jakąś pielęgniarką podeszłam pod salę w której będzie leżał po operacji. Usiadłam na krzesełku i modliłam się by wszystko się udało....

~ ♥♥♥ ~


Mijała już szósta godzina, a oni jak go operowali tak operowali. Babcia przywiozła mi jedzenie do szpitala, chwilę posiedziała i z małym wróciła do domu. Powiedziała, że ona się nim zajmie, Nico pił już z butelki więc nie było problemu. Zaczęłam chodzić tam i z powrotem, nadal płacząc. W końcu z sali wyszedł lekarz. Od razu udałam się do niego
- Co z nim ? - zapytałam ze łzami w oczach
- Pani jest?
- Narzeczoną
- Pan Gotze stracił dużo krwi, były duże komplikacje ale udało nam się. Miał szczęście, pan Mario siedział na tyle samolotu, co ocaliło mu życie, ponieważ samolot rozbił się przodem. Jest w ciężkim ale stabilnym stanie. Aktualnie jest w śpiączce, ale proszę się nie martwić niedługo z tego wyjdzie...
- Dziękuje panu, nawet nie wie pan jak mi ulżyło
- Wiem niech się pani nie martwi - uśmiechnął się. - Będzie pani mogła do niego wejść jak pielęgniarki wszystko po podłączają i przewiozą go na salę
- Dziękuje
- Proszę...
Mimo wszystkich łez które przez niego wylałam zrozumiałam, jak jest dla mnie cholernie ważny. Nie potrafiłam go tak teraz zostawić, moje serce nadal biło dla niego. Po trzydziestu minutach w końcu mogłam do niego wejść. Głowa, nogi, ręce całe ciało miał obandażowane. Cały był blady. Usiadłam na krzesełku obok jego łóżka i delikatnie chwyciłam jego dłoń. W ogóle jej nie puszczałam....
__________________________
Taki jakiś :D .

sobota, 8 czerwca 2013

Rozdział 24: " Dziewczyna Mario Gotzego... "

Siedziałem w salonie, dobrze nie kontaktowałem, w ogóle nie wiedziałem co się wokół mnie dzieje. Alkohol robił swoje w moim ciele. Wpatrywałem się jak idiota w okno, zamiast zacząć działać. Zacząć jej szukać. W pewnym momencie ktoś przyszedł do mojego domu, nie wiedziałem kto to. Oczy mi się kleiły.
- Mario kurwa! jak można mieszkać w takim burdelu! - usłyszałem głos jakiegoś mężczyzny
- Kto ty?
- Felix, twój brat. Widzę że alkohol robi swoje braciszku! - powiedział - Patrz co mam! - pomachał mi gazetą przed twarzą
- Co to? Albo wiesz co mam to w dupie idę się położyć - powiedziałem i wstałem. Zacząłem się kołysać, więc brat przytrzymał mnie i zaprowadził do sypialni...

 ♥ ~ Felix ~ ♥
Mario wyglądał jak żul, tak był moim bratem, ale byłem na niego wściekły za to co zrobił Lisie. Była moją przyjaciółką, i nie potrafię patrzeć jak cierpi. Dziś w gazecie znalazłem coś, co powinno zainteresować Mario, lecz gdy do niego poszedłem załamałem się jak on wyglądał a co gorsza ich dom. Wyglądał jak jakiś burdel. Nie dało się z nim porozmawiać, więc postanowiłem zostawić czasopismo, sam je na pewno przeczyta. Zasnął, a ja zadzwoniłem od razu po An. By pomogła mi trochę ogarnąć trochę mieszkanie. Dziewczyna po chwili była już w domu mojego brata.
- Co tu tak cuchnie? - spytała wchodząc do środka
- Załamany Mario, który lubi się upijać - powiedziałem w skrócie
- Skarbie musimy coś zrobić, by oni znów byli razem. To się tak nie da...
- Wiem myszko, dziś w gazecie znalazłem coś co go zainteresuje, ale niech lepiej najpierw wytrzeźwieje.
- Racja, choć ogarniemy tutaj trochę.
- Mhm - mruknąłem i zacząłem z nią sprzątać.
Gdy skończyliśmy zostawiliśmy bratu kartkę i gazetę i pojechaliśmy do siebie...

♥ ~ Lisa ~ ♥
Wróciłam ze spaceru z małym dopiero coś po 20, chodziłam po mieście i myślałam o wszystkim, a zwłaszcza cały czas w głowie chodziły mi słowa otuchy od babci. Nakarmiłam Nicolasa i położyłam go spać. Weszłam na Facebooka, nadal miałam status
" Zaręczony(a) z użytkownikiem Mario Gotze "
Nie wiedziałam, co z tym zrobić, czy zmienić czy nie. Nadal go kochałam, nadal moje serce biło dla niego. Ale czy potrafiłam mu znów zaufać?, sama nie wiedziałam. Było to dla mnie trochę trudne. Popisałam chwilę z An, dowiedziałam się trochę co u Mario. Załamałam się, zrozumiałam, że on naprawdę mnie chyba kocha, ponieważ nie załamałby się tak. Zrobiło mi się go żal, ale sam pocałował tą zdzirę. Zamknęłam laptopa, wzięłam piżamę z szafy i podreptałam do łazienki. Wzięłam długą i relaksacyjną kąpiel. Ubrałam się w piżamkę i poszłam na dół, by coś przegryźć. Babcia była już w swoim pokoju. Zrobiłam sobie kanapki i wróciłam do sypialni, zjadłam i położyłam się spać. W śnie wspominały mi się nasze wspólne chwile.

♥ ~ Mario ~ ♥
Obudziłem się rano z mocnym kacem. Sięgnąłem po butelkę wody niegazowanej, która zawsze stała obok łóżka. Jakoś wygramoliłem się z łóżka i poszedłem do kuchni po jakieś tabletki. Zjadłem śniadanie i wziąłem leki. Ogarnąłem się trochę i poszedłem się ubrać. Gdy wróciłem do salonu zauważyłem jakąś karteczkę na stole wziąłem ją do ręki i przeczytałem.
" Razem z An posprzątaliśmy ci tutaj trochę. Przynajmniej jakoś to wygląda, a nie taki syf jak tutaj był. Chłopie ogarnij się trochę proszę i oglądnij gazetę, która leży obok. Jeśli ci jeszcze w ogóle na niej zależy. 
Felix     ."

Wziąłem czasopismo do ręki, aż w końcu znalazłem ten artykuł, który miał na myśli mój brat.
" Dziewczyna Mario Gotzego, sama z synkiem na Ibizie "
Ulżyło mi trochę, przynajmniej wiedziałem, że nic im nie jest a zwłaszcza wiedziałem, gdzie ona teraz jest.
" Narzeczona Mario Gotzego - Lisa Bittencourt została ostatnio przyłapana na spacerze wraz z Nicolasem na spacerze na Ibizie. Ku zdziwieniu wszystkich dziewczyna była sama. Nie było przy niej ukochanego. Zauważyliśmy też, że na jej ręce nie ma już pierścionka zaręczynowego. Czy to oznacza, że to koniec ich związku?. Mamy nadzieję, że nie. Byli piękną i szczęśliwą parą. Chociaż, że na portalu społecznościowym Facebook, na profilu piłkarza jakże dziewczyny nadal widnieje status zaręczonych. Sami już nie rozumiemy..."
Szybko rzuciłem gazetę na stół i pobiegłem do domu Leona...
________________________
Proszę dla Moniki znalazłam chwilę czasu więc proszę :3 .  Tutaj masz moje gg - 187105 ;]

Rozdział 23: " Skarbie, tak już jest w naszym życiu... "

Po trzech godzinach nudnego i nużącego się lotu w końcu wylądowałam. Odebrałam walizki i pojechałam taksówką pod dom mojej ukochanej babci. Zapłaciłam taksówkarzowi i weszłam do domu. Od drzwi było czuć zapach pysznych gołąbków, które babcia zawsze przygotowywała.
- Cześć babciu - Krzyknęłam i przytuliłam ją mocno
- Lisa kochanie, jak ty ślicznie wyglądasz księżniczko - pocałowała mnie w głowę. - No pokaż mojego prawnuczka - uśmiechnęła się - jejku jaki on śliczny
- Wiem babciu, wydał się po Mario - gdy wypowiedziałam jego imię do oczu napłynęły mi łzy. Babcia od razu mnie do siebie mocno przytuliła.
- Będzie dobrze zobaczysz księżniczko. I nie marz mi się tutaj już - otarła moje mokre policzki.
- Kocham cię babciu -wtuliłam się w nią
- Oj rybko, nawet nie wiesz jak ja ciebie też. A teraz siadaj i jedz, póki ciepłe, ja zajmę się małym
Babcia to wspaniała kobieta, zawsze mnie wspierała w trudnych chwilach. Czasem nawet bardziej niż moja własna matka. Gdy byłam młodsza kochałam spędzać u niej wakacje. Ona zawsze rozumiała mnie najlepiej ze wszystkich. Gdy zjadłam posiłek posprzątałam po sobie, a babcia akurat wróciła do salonu. Zrobiła nam  herbatę i usiadłyśmy na kanapie.
- Opowiesz mi kochanie, co dokładnie się stało? - spojrzała na mnie
Opowiedziałam jej wszystko, co wydarzyło się tamtego dnia. Z oczu leciały mi łzy, ale ona mnie rozumiała.
- Skarbie, tak to już jest w naszym życiu. Z czasem wszystko się ułoży zobaczysz. A teraz nie płacz, zobaczysz jeszcze będziecie razem. Będziecie mieli córeczkę lub drugiego synka.
- Nie jestem pewna, czy jeszcze chce z nim być. Nie wiem czy dam radę mu jeszcze kiedykolwiek zaufać.
- Lisa, kochasz go. Wolisz go stracić na zawsze. Czy poczekać i z czasem coraz bardziej starać się mu zaufać. Wiesz myszko kiedyś pomiędzy mną i dziadkiem też tak było. Ale próbowałam mu zaufać, a w końcu jak ufałam mu na sto procent wróciliśmy do siebie i byliśmy razem przez sześćdziesiąt lat, aż w końcu nie zmarł.
- Tak tylko, że dziadek na pewno nie zrobił czegoś takiego jak Mario..
- Zrobił coś gorszego kochanie, Mario się tylko z nią całował, a dziadek posunął się do czegoś innego...
- Nie wiem babciu co bym bez ciebie teraz zrobiła - przytuliłam ją
- Wiesz, że jesteś nadal jesteś moją malutką wnuczką, którą kocham najmocniej na całym świecie i zawsze tak będzie. - uśmiechnęła się - oo Nasz maluszek się obudził, pójdę do niego
- Babciu...
- Liska daj spokój, kocham się zajmować dziećmi - zaśmiała się
Babcia poszła do Nicolasa, a ja do swojego pokoju, przebrałam się w to. Małego później też przebrałam i poszłam z nim na spacer...

♥ ~ Mario ~ ♥
Siedziałem w domu, nic nie robiłem oprócz wieczornego picia wódki, wina lub innych trunków. Dom wyglądał jak pobojowisko, na podłodze walały się pudelka po pizzy, puszki i butelki po procentach oraz brudne ciuchy. Nie miałem ochoty na nic. Olewałem treningi, nie wychodziłem w ogóle z domu. Byłem kilka razy u Leona, ale jej tam nie było. Dowiedziałem się, że ona wyjechała, ale gdzie?. Siedząc w domu zastanawiałem się, gdzie może się podziewać, czy jest cała, co z Nico. Musiałem się dowiedzieć gdzie ona jest!!!
_____________________________________
Bosz nie wyszedł. Zostawiam wam 23 :P . Pozdrawiam ;*

piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział 22: " Jesteś idiotą! "

Wróciłem do domu, z wielką obawą, która się sprawdziła, Lisy i Nico nie było. Ich rzeczy oraz walizek też nie, wiedziałem, że już się wyprowadziła. Jakim ja byłem idiotą, byłem z nią cholernie szczęśliwy. A teraz, chcę się zabić. Wziąłem z barku wino i usiadłem na kanapie w salonie. Spojrzałem na stół, leżał tam pierścionek zaręczynowy ode mnie. Do oczu napłynęły mi łzy. Obok niego leżała mała, pogięta od czegoś mokrego karteczka, pomyślałem, że płakała gdy ją pisała, ponieważ były plamy od kropel łez. Wziąłem ją do ręki, i otworzyłem. Jak dziecko wybuchnąłem płaczem, ale co miałem zrobić. Straciłem moje dwa największe skarby w moim życiu.
" Nie chcę cię znać!. Jesteś zwykłym dupkiem!. Z Nico nie będziesz miał prawa się spotykać. Zraniłeś mnie cholernie, nie myśl sobie, że kiedykolwiek ci jeszcze wybaczę!. Spieprzaj z mojego życia!. "
Kieliszek po kieliszku czerwonego wina, później zszedł na większe procenty. Dwie butelki wódki i do tego piwo. Tylko tak mogłem oderwać się od myśli. W pewnym momencie wpadł do mnie Felix.
- Jesteś idiotą! - krzyknął z drzwi.
- Wiem młody, nie musisz mi tego powtarzać
- Co cię napadło, przecież byliście szczęśliwi. Kochaliście się, Nico nie opuszczał cię na krok, a teraz wszystko spieprzyłeś stary!
- Felix kurwa!. Wiem zjebałem sprawę, jestem jebanym dupkiem. Zabije się, przysięgam, że niedługo się kurwa zabiję.
- Co ty pierdolisz kurwa?!
- Dam jej spokój, nie będę dla niej przynajmniej ciężaru
- Jeszcze bardziej ją zranisz, jak odejdziesz z tego świata niż jakbyś żył. Człowieku jest szansa, może najmniejsza na świecie, ale jest. Wierz w to! . A teraz lecę, bo An się źle czuje.
- Narka!

♥ ~ Lisa ~ ♥
- Przykro mi skarbie - Leo mocno mnie przytulił
- Leoś, babcia jeszcze mieszka na Ibizie?
- Tak, chcesz do niej pojechać?
- Tak, i to jak najszybciej. Mogę?
- Oczywiście, odpoczniesz, przemyślisz wszystko. Babcia pomoże ci na pewno przy małym, zaopiekuje się wami.
- Kocham cię braciszku, dziękuje że jesteś - wtuliłam się w niego
- Ja ciebie też maleńka. A teraz nie płacz już tylko śpij. Jesteś przemęczona, a mały na pewno da ci w nocy popalić. Ja zadzwonię do babci i porozmawiam z nią. Dobranoc - ucałował mnie w głowę
- Dobranoc...
Płakałam jeszcze przez trzy godziny, w końcu zasnęłam...
   Następnego dnia Nico obudził mnie z samego rana. Nakarmiłam go i przebrałam. Zeszłam na dól, śniadanie czekało już na stole. Brat powiedział mi wszystko. Babcia nawet nalegała na to, bym do niej przyjechała. Sam zajęła się małym, Leo poszedł zabukować bilet a ja podreptałam do pokoju się spakować. Po czterech godzinach siedziałam już w samolocie i leciałam na Ibizę, do mojej ukochanej babci ...

__________________________________
tak wiem krótki, ale jest 23, a chciałam jeszcze coś dziś dodać. ;3. Jutro nie wiem, postaram się coś dodać rano. Ponieważ wieczorem mój brat wyprawia 18 i nwm czy dam radę, ale obiecuję, że się postaram ;*

czwartek, 6 czerwca 2013

Rozdział 21: " Nie chcę by coś pomiędzy nami się spieprzyło!. "

♥ ~ Rok później ~ ♥
Nico rósł jak na drożdżach, już zaczynał mówić. Pierwsze słowa wypowiedziane przez niego brzmiały " Dupa " oraz " wujek Leo " . Wiadomo kto go tego nauczył. Chodzić już też zaczął, bardzo się z tego powodu cieszyliśmy, ponieważ zaczął bardzo szybciutko. Myślałam, że już nikt nie zepsuje nam tego szczęścia, które jest pomiędzy nami. Lecz się myliłam. Dziś razem z Nicolasem miałam pojechać na trening Mario. Chłopak wyjechał już godzinę przed nami, ja nakarmiłam małego i ubrałam. Później bawił się chwilę w pokoju, a ja w szybkim tępię wzięłam kąpiel i ubrałam się w to. Włożyłam małego do wózka i razem z nim wyszłam z budynku. Zamknęłam dom i ruszyłam wolnym krokiem w stronę Signal Iduna Park. Razem z małym doszliśmy tam po trzydziestu minutach.
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się do " Pociąga " ochroniarza pilnującego wejścia na stadion.
- O witam - odwzajemnił gest - Proszę kogo my tutaj mamy, młody Mario, cześć maleńki
Podszedł do wózka i lekko połaskotał Nico po brzuszku, na co mały zareagował śmiechem. Chwilę jeszcze z nim porozmawiałam i weszłam do środka. Szliśmy ciemnym jak zawsze korytarzem prowadzącym na murawę. Zbliżałam się do szatni chłopaków, o dziwo było tam cicho. Co oznaczało, że są na boisku. Szłam dalej, moim oczom ukazały się dwa cienie, a później twarze. Rozpoznałam tam mojego narzeczonego, a z kim?... Razem z tą zdzirowatą An. Do oczu napłynęły mi łzy, nie sądziłam, że Mario będzie chciał z nią rozmawiać, a ku mojemu wielkiemu zdziwieniu całował się z nią. Momentalnie odwróciłam się na pięcie i prawie biegiem wyszłam z SIP. Skierowałam się od razu do domu. Po tym samym czasie byłam już w nim. Wyjęłam z szafy swoją walizkę i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Później wzięłam drugą i spakowałam wszystkie rzeczy Nicolasa. Sprawdziłam czy wszystko mam, zeszłam na dół i schowałam twarz w dłonie. Zaczęłam płakać, spojrzałam na moją dłoń, nadal na moim palcu znajdował się pierścionek zaręczynowy od Gotzego. Ściągnęłam go i położyłam na stoliku. Napisałam mu maleńką wiadomość na kartce i razem z synem wyszłam z domu. Pojechałam do mojego brata, na szczęście w domu była Samanta, która od razu mnie przyjęła. Położyłam Nico spać i zeszłam do niej do salonu. Opowiedziałam jej wszystko z płaczem. Dziewczyna próbowała mnie pocieszać, tuliła mnie mocno do siebie. Nic nie skutkowało. W końcu poszłam się przespać...

♥ ~ Mario ~ ♥
Dziś przed treningiem wydarzyło się coś, co nigdy w życiu nie powinno się zdarzyć. Niestety od samego wejścia miałem na swoich plecach piskliwy głosik An. Nienawidziłem tej dziewczyny. Przebrałem się i jako ostatni wyszedłem z szatni. Zamykając drzwi An rzuciła się na mnie i zaczęła całować. Byłem w szoku, nie wiedziałem co robić, momentalnie ją od siebie odepchnąłem. Spojrzałem na nią wrogo.
- Co ty kurwa wyprawiasz?! - krzyknąłem
- Miśku nie denerwuj się - dotknęła mojej klatki
- Dziewczyno, spierdalaj z mojego życia. Nie będziemy już nigdy w życiu razem. Zrozum to wreszcie!.
- Oj kochanie wiem, że chcesz do mnie wrócić
- Pojebało cię chyba!
- Mario! misiaczku no...
- Wypierdalaj stąd!, nie będzie nigdy, nic pomiędzy nami. Kocham Lisę, mam z nią dziecko, które również kocham. I Nie chcę by coś pomiędzy nami się spieprzyło!
Truchtem pobiegłem na murawę. Po trzech godzinach treningu poszedłem do szatni, wykąpałem się i wychodziłem właśnie z szatni, kiedy zatrzymał mnie pociąg.
- Mario!
- No co jest pociąg?
- Wiesz, że Lisa z Nico tutaj byli, a po chwili wychodziła szybkim krokiem i płakała.
- Kurwa mać, czyli widziała. Ja pierdole. Pociąg przysięgam, że się zabiję!
- Co ty pieprzysz młody!
___________________________________
W końcu powróciłam :D . I jak wam się podoba? moim zdaniem nudny, ale taki mam zamulony dzionek :D

środa, 5 czerwca 2013

Liebster Award

Dziękuje za nominację Monice Krawczyk ;*

Pytania
1.Dlaczego piszecie bloga?
2)Kto was skusił pisać bloga?
3)Co powinnam zmienić w blogu?
4)Podoba ci się mój blog
5)Co cię się najbardziej podoba w moim blogu xD

1. Dlatego, że mogę odpocząć od życia pisząc rozdział
2. Sama się skusiłam ;p
3. Według mnie nic xd
4. Tak ;3
5. Historia xd

Moje nominację i inne odpowiedzi tutaj :

niedziela, 2 czerwca 2013

Rozdział 20: " Przepraszamy was bardzo!... "

Nico dawał nam nieźle w kość w nocy, wstawaliśmy do niego na zmianę. Rano, gdy wstałem Lisa jeszcze słodko spała. Nie chciałem jej budzić. Delikatnie i ostrożnie wyszedłem z łóżka, ubrałem się i zjadłem śniadanie. Po ogarnięciu się pojechałem do sklepu dla dzieci, by kupić wózek dla małego. Razem chcieliśmy go kupić, ale wiedziałem jaki spodobał się Lisie i postanowiłem zrobić jej niespodziankę. Zostawiłem karteczkę na stole i pojechałem...

♥ ~ Lisa ~ ♥
Obudziłam się około 9 na szczęście Nicolas jeszcze spał. Zeszłam do kuchni, zastałam tylko karteczkę a stole i żadnego znaku Mario.
" Pojechałem gdzieś, nie powiem gdzie bo to niespodzianka ;D . Niedługo wrócę, mam nadzieję że poradzisz sobie skarbie ;* . Kocham cię ~ Mario ♥ . "
Skorzystałam z chwili, że Nico śpi i poszłam szybko do łazienki. Wzięłam prysznic i ubrałam się w to. Akurat zdążyłam wszystko zrobić, a mały się obudził. Nakarmiłam go i wzięłam go do salonu. Usiadłam sobie z nim i zaczęłam się bawić. W tym czasie do domu wrócił Mario. Wniósł do domu wózek dla małego.
- Wiem, że mieliśmy jechać kupić razem, ale chciałem ci zrobić niespodziankę - zaśmiał się i pocałował mnie
- Skąd wiedziałeś, że ten mi się podobał ? - uśmiechnęłam się
- Widziałem jak go oglądałaś - odwzajemnił gest. - To co moje skarby idziemy na spacer ?
- Nicuś idziemy ? - pocałowałam go.
Założyłam mu sweterek i włożyłam do wózka. Ubrałam sobie kurtkę i wyszliśmy z domu. Gotze prowadził wózek a ja szłam obok niego i obserwowałam jak uśmiecha się do Nico. Słodko to wyglądało. W połowie drogi spotkaliśmy rodziców Mario. Od tamtego spotkania żadne z nas nie miało z nimi kontaktu. Chcieliśmy ominąć ich bez wymiany słów, lecz niestety się nie udało.
- Mario synku ... chcieliśmy porozmawiać i ...
- Chyba nie mamy o czym mamo. - powiedział
- Jednak mamy - dodał ojciec chłopaka - Przepraszamy was bardzo, a zwłaszcza ciebie Liso.
- Nic się nie stało. - odpowiedziałam
- Jednak się stało, obraziliśmy cię, a jesteś przecież narzeczoną naszego kochanego synka i matką naszego wnuka.
- Naprawdę nic się nie stało. - uśmiechnęłam się
- A możemy go zobaczyć? - lekko się uśmiechnęli
- Jasne. Nicuś chodź do babci i dziadka - Mario wyciągnął go z wózka.
Rozmawialiśmy chwilę z nimi i rozmawialiśmy. W końcu postanowiliśmy ruszyć dalej. Po dwóch godzinach wróciliśmy do domu, nakarmiłam i przebrałam małego i zaczęłam go usypiać. Lecz znów nie mogłam mały tak jakby śmiał się i patrzył na mnie tymi swoimi pięknymi oczkami.
- Mario ! - zawołałam
- No co jest kochanie? - spytał wchodząc do pokoju
- Pomożesz? - zaśmiałam się
- Jasne! - uśmiechnął się - Nicuś chodź to tatusia - wziął go na ręce - Bąblu musimy iść nynu wiesz?
Chłopak zaczął go usypiać, a ja poszłam zrobić kolację. Przygotowałam gofry z nutellą, bitą śmietaną i marmoladą - przysmak Mario i położyłam na stole. Usiadłam na krześle czekając na niego.
- Mmm co tak pachnie ? Gofry ? - spytał wchodząc do kuchni
- Mhhm, Nico śpi ? - spojrzałam na niego
- Jak aniołeczek - zaśmiał się i zaczął zajadać - pychota
- Jak ty to robisz co ? - zaśmiałam się i usiadłam mu na kolanach - hahah
- Z czego się cieszysz? - sam się zaśmiał
- z ciebie, masz całe usta od bitej śmietany - uśmiechnęłam się i pocałowałam go
- mmm, słodka - poruszył śmiesznie brwiami.
Nasz pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. W końcu oderwałam się od niego i przytuliłam się. Siedziałam wtulona w niego a on zjadał moje gofry. Gdy skończył poszliśmy do salonu i zaczęliśmy oglądać jakiś romantyczny film. Wtuliłam się w niego i razem oglądaliśmy. W połowie filmu zasnęło mi się...

♥ ~ Mario ~ ♥
Oglądaliśmy jakiś romantyczny film, w połowie Lisa zasnęła. Nie chciałem jej budzić, wziąłem ją delikatnie i zaniosłem do pokoju. Przykryłem ją kocem, w tym czasie Nicolas się obudził. Liz spała tak mocno, że nie słyszała. I dobrze, ona była bardzo zmęczona. Poszedłem do małego, przebrałem go i znów zacząłem go usypiać. Gdy już zasnął poszedłem się wykąpać i udałem się spać.
________________
Taki nijaki :d . Postaram się ubłagać brata, bym mogła wziąć internet do szpitala :D . Ale nie obiecuję <3. Dziś może jeszcze coś dodam, ale też nie obiecuje haha xd Pozdrawiam ;*